Jak zdradził Ross Brawn, od sezonu 2022 szefowie zespołu nie będą mogli sami komunikować się z dyrekcją wyścigu w trakcie trwania rywalizacji. To wynik zamieszania i nacisków na Michaela Masiego ze strony Christiana Hornera i Toto Wolffa podczas Grand Prix Abu Zabi.
Gdy na 54. okrążeniu rywalizacji na Yas Marina Circuit w bandę uderzył Nicholas Latifi, od razu na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, a Michael Masi – dyrektor wyścigowy F1 – od razu zaczął otrzymywać komunikaty od szefów Mercedesa i Red Bulla, którzy domagali się podjęcia lub zaniechania konkretnych działań.
Nie da się ukryć, że wywarło to presję na Masiego, który w trakcie neutralizacji zmienił m.in. swoją decyzję dotyczącą oddublowywania się samochodów.
Jak powiedział dla auto-motor-und-sport Ross Brawn, dyrektor zarządzający Formuły 1, jest on niezadowolony z tego, że szefowie ekip wywierają naciski na dyrektora wyścigu.
“To zakończy takie kontakty w przyszłym roku. To nieakceptowalne, że szefowie zesoołów stawiają Michaela pod taką presją podczas wyścigu. To tak jakby trenerzy negocjowali z sędzią w trakcie meczu piłkarskiego. Toto nie może wymagać, żeby nie było samochodu bezpieczeństwa, a Christian nie może mówić że samochody powinny się oddublować. To decyzje dyrektora wyścigu” – mówi Brawn.
Przeczy sam sobie
Co ciekawe, już raz – podczas Grand Prix Eifel na Nurburgring w 2020 roku – mieliśmy zamieszanie dotyczące oddublowywania się niektórych samochodów. Wówczas z usterką silnika jechał Lando Norris, który będąc zdublowanym i tak otrzymał polecenie oddublowania się.
Kierownictwo czołowych ekip zarzucało wówczas Michaelowi Masiemu, że nie powinien był pozwalać Norrisowi, który za chwilę mógł zatrzymać się na torze, przejeżdżać przed liderów. Wówczas Masi argumentował, że regulamin sportowy obliguje go do zezwolenia wszystkim samochodom na oddublowanie.
W Grand Prix Abu Zabi oddublować mogły się jedynie samochody, które były pomiędzy Lewisem Hamiltonem a Maxem Verstappenem.
Źródło: auto-motor-und-sport.com, planetf1.com


