Zarówno walki o mistrzostwo świata, jak i walki związanej z legalnością bolidu Mercedesa. Po chwilowym wyciszeniu, znów mamy serię podejrzeń i zarzutów. Pytanie na ile to gra, a na ile realne uwagi.
Pęknięcie i test
Wracając jeszcze do piątkowo – sobotnich wydarzeń, to warto naświetlić tło dyskwalifikacji Hamiltona. W tylnym skrzydle jego bolidu powstały uszkodzenia – nie wiadomo czy z winy konstrukcyjnej czy za sprawą złego spasowania elementów – które doprowadziły do niezgodności regulaminowej szczeliny po otwarciu systemu DRS. Sytuacja jest podobna do uszkodzeń w skrzydle Red Bulla w Grand Prix Meksyku. Różnica jest jednak taka, że wówczas nawet z uszkodzeniami, skrzydło Red Bulla było zgodne z przepisami. Dlatego ekipa mogła je bezkarnie wymienić.
Jak podaje racefans.net, skrzydło bolidu Hamiltona nie przeszło testu o 0,2 milimetra. Dodatkowo podczas wykonywania testu pracownik Mercedesa zauważył uszkodzenie na skrzydle. Skuktowało ono spadkiem osiągów, a nie ich poprawą. Mercedes podnosił, że w przeszłości w takich sytuacjach ekipy miały pewien bufor pobłażliwości. To jednak nie pomogło i wczoraj Hamilton musiał startować z końca.
Mega tempo
Anglik poradził sobie świetnie, awansując o aż 15. miejsc. Rywale, których wyprzedzał, mówili, że nie było sensu z nim walczyć bo był szybszy o 2 sekundy na okrążeniu.
Po mecie niektórzy nie dowierzali w to, co zrobił. Bez neutralizacji, zagrywki taktycznej czy zmiany warunków pogodowych zyskał 15 miejsc w ciągu 24 okrążeń. Jednym z tych, którzy byli pod wrażeniem wyczynu Hamiltona był Fernando Alonso.
Fernando Alonso descobrindo que o Lewis terminou em 5º #BrazilGP pic.twitter.com/R0t0z0p0WS
— Gia ☽☾| brazil supports lewis hamilton (@cazalecchx) November 13, 2021
Pod wrażeniem byli też w Red Bullu. Christian Horner stwierdził, że z takim tempem Hamilton może powalczyć nawet o zwycięstwo w niedzielnym wyścigu.
Sam Lewis Hamilton przyznał, że nie myślał iż taki awans na takim dystansie jest możliwy.
Legalność Mercedesa
Przed piątkowymi kwalifikacjami na Interlagos Red Bull dostarczył do FIA stos dokumentów, mających udowodnić, że tylne skrzydło Mercedesa nie spełnia norm dotyczących maksymalnego ugięcia – również przy działaniu systemu DRS.
Oczywiście FIA regularnie sprawdza podczas testów “statycznych” ugięcie tylnych skrzydeł i wszystkie przechodzą próby. Christian Horner mówi jednak, że Mercedes robi coś sprytnego ze swoimi skrzydłami, które przy ponad 260 km/h uginają się bardzo mocno, redukując opór.
“Sprawa nie jest jeszcze skończona, zobaczymy jutro” – mówi Helmut Marko. Według ekipy z Milton Keynes, tylne skrzydło w bolidzie z Brackley odchyla się przy ponad 260 km//h co zmniejsza opór na prostych. “Fizyka nie pozwala na taką deltę koni mechanicznych, jaką ma wtedy Mercedes” – mówi szef Red Bulla.
Ekipa z Milton Keynes zamierza walczyć w tej sprawie i Helmut Marko zapowiedział, że nie jest ona jeszcze skończona.
Red Bullowi chodzi zatem o to samo, o co chodziło Mercedesowi po Grand Prix Hiszpanii – Red Bull wówczas przechodził testy statyczne ugięcia, ale filmy pokazywały, że ich skrzydło znacznie się ugina. Co zrobiła wtedy FIA? Zmieniła reguły gry i wprowadziła nowe testy obciążeniowe skrzydeł, co zmusiło kilka ekip – np. Red Bulla i Alfę – do zmiany konstrukcji tylnych skrzydeł.
Być może tego samego chce teraz Red Bull – by Mercedes stracił czas i środki aby dostosować się do nowych testów. A trzeba dodać, że to nie tylko czas i środki na sezon 2021, ale również 2022…
Medialna potyczka będzie trwała, ale skończy się jak tylko któraś ze stron zapewni sobie tytuł.


