Formuła 1 w Eleven       REKLAMA        KONTAKT        150 zł na OC/AC!      F1 MOŻESZ OBSTAWIAĆ NA EFORTUNA.PL     F1 TV PRO    SIMRACE

logo-powrot-roberta

MENU:

Lance Stroll, Racing Point RP19

Historia Grand Prix USA



Circuit of the Americas został stworzony z myślą o światowej klasy sportach motorowych i rozrywce na najwyższym poziomie w Stanach Zjednoczonych. Obiekt, położony na 1500 akrach wzgórz na obrzeżach centrum Austin, od 2012 roku gości największe nazwiska świata wyścigów, sportów akcji czy muzyki, zapewniając widowni porywające spektakle – piszą na stronie internetowej o swojej arenie gospodarze Circuit of the Americas.

W tym roku, zbudowany w latach 2010-12 obiekt, będzie gościł kierowców Formuły 1 po raz 9. Ostatnim zwycięzcą wyścigu F1 był tu w 2019 roku Fin Valtteri Bottas z Mercedesa. Dublet zdobył wtedy zespół z Brackley. Do niezagrożonego Bottasa, przy dekoracji dołączył też, dopiero piąty w kwalifikacjach, Brytyjczyk Lewis Hamilton. Podium uzupełnił wówczas Holender Max Verstappen z Red Bull Racing. W roku 2020 wyścig na kontynencie północnoamerykańskim nie odbył się z powodu światowej pandemii COVID-19.

Myliłby się jednak ten, kto związki F1 i USA ogranicza do imprezy cyklicznie organizowanej w ostatnich latach w Austin. Bowiem dopiero na początku roku 2010, za sprawą urodzonego w Meksyku, amerykańskiego społecznika Tavo Hellmunda, pojawił się pomysł budowy stałego toru i organizacji Grand Prix w Austin, w hrabstwie Travis. Jako największy inwestor projektu wyjawiony został teksański miliarder Red McCombs. Pętlę toru zaprojektował, zwany nadwornym projektantem F1, były kierowca wyścigowy i inżynier, autor takich obiektów jak m. in. malezyjski Sepang, turecki Istanbul Park czy Sakhir w Bahrajnie, niemiecki architekt Herman Tilke. Poza samą, liczącą 5. 513m. pętlą toru, powstały też liczne trybuny, amfiteatr Germania czy obiekt Grand Plaza.

Do rangi współczesnego symbolu toru w Austin urosła zaś, wysoka na ponad 70 metrów wieża widokowa, z której ogląd rozciąga się na cały obiekt i okolicę. Wieża może jednorazowo pomieścić ok. 70 osób. Na jej szczyt prowadzi 419 schodów. Można też wybrać wyprawę windą. Budynek, jak większość infrastruktury toru (Tilke wytyczał jedynie „nitkę” toru) zaprojektowało lokalne studio Miro Rivera Architects.



Pomimo początkowych „zawirowań” kontraktowych, sporu między Hellmundem, Bernie Ecclestonem oraz promotorem wyścigu – firmą Full Throttle, jakie miały miejsce w końcu roku 2011 (zaowocowały one nawet krótkotrwałym zawieszeniem prac), w listopadzie 2012 roku udało się otworzyć współczesny „dom” dla Grand Prix USA F1 – tor Circuit of the Americas.
Historia motorsportu na najwyższym poziomie sięga jednak „za oceanem” aż początków XX w. Po raz pierwszy, wyścig Grand Prix pojawił się w Stanach na długie lata przed powstaniem Formuły 1. Zawody odbyły się na wówczas na torze Savannah w stanie Georgia, 26 listopada 1908, a ich triumfatorem został Francuz Louis Wagner za kierownicą Fiata.

Wyżej wspomniane zawody w ramach serii American Grand Prize, w których, w późniejszych latach, brali też udział niektórzy kierowcy F1 m. in. Dan Gurney, odbywały się do 1958 roku, jednak zainteresowanie Amerykanów wyścigami po owalu, oraz I i II Wojna Światowa spowodowały wycofanie się Europejczyków. Niestety, seria ta przegrywała jeśli chodzi o zainteresowanie z bardziej popularnymi w Stanach cyklami typu INDY CAR czy NASCAR i ostatecznie „umarła” śmiercią naturalną….

Od czasu założenia Formuły 1 w 1950 roku, w kalendarzu pojawiał się wyścig Indianapolis 500, ale nie wchodził on oficjalnie do kalendarza Mistrzostw Świata F1 i większość kierowców startujących na co dzień w F1 nie startowała w nim regularnie.

W grudniu 1959 roku, pierwszym oficjalnym Grand Prix USA F1 obwołano wyścig zorganizowany przez Rosjanina Aleca Ulmana w Sebring. Była to ostatnia runda dziewięciowyścigowego cyklu Mistrzostw Świata F1. Mimo paliwa, które skończyło się na ostatnim okrążeniu i konieczności dopchania do mety swojego Coopera, 4 miejsce w tych zawodach wystarczyło Australijczykowi Jackowi Brabhamowi do zapewnienia sobie pierwszego z trzech zdobytych przez niego tytułów mistrza świata. Wyścig wygrał inny kierowca z Antypodów, Nowozelandczyk Bruce McLaren z zespołu Cooper Climax, który pokonał swojego zespołowego partnera, Francuza Maurice Trintignanta o 0.6 sekundy, co do 2002 roku pozostawało najmniejszą różnicą na mecie GP USA.
Mimo stosunkowo emocjonujących zawodów i zawodników, którzy na podium przebili się z dalszych pól startowych, wyścig ten nie spełnił oczekiwań organizatorów i F1 zniknęła z toru Sebring.
Rok później Grand Prix USA zorganizowano na torze Watkins Glen. Pierwszy raz, wyścig w Stanach zadomowił się gdzieś na dłużej i w stanie Nowy Jork ścigano się aż do roku 1975, kiedy to uznano, że tor nie nadaje się już do dalszej rywalizacji z uwagi na coraz większe zaawansowanie techniczne bolidów przy niewystarczających standardach bezpieczeństwa obiektu.
Apetyty na F1 w Stanach jednak nie wygasły. Nie zrezygnowano całkowicie z organizowania rundy Mistrzostw Świata. Wyścig w przeniesiono w 1976 roku do Long Beach. Tam zawody rozgrywano w latach 1976-83. W sezonach 82 i 83 w wyścig w Long Beach nosił nazwę Grand Prix USA – Zachód. Drugą amerykańską eliminacją MŚ Formuły 1 zrobiono wtedy GP w Detroit – USA – Wschód. W międzyczasie też, na torze zbudowanym na parkingu hotelu Caesars Palace, w latach 1981 i 1982 odbywała się Grand Prix Las Vegas. Był to moment, kiedy Formuła 1 najagresywniej eksplorowała rynek amerykański, organizując w sezonie aż 3 wyścigi „za oceanem”.

Gdy minął największy „boom” na F1, a także pomni raczej rozczarowujących doświadczeń wyścigu w Las Vegas, promotorzy motorsportu w USA, podzielili wyścigi F1 w ich kraju na Grand Prix USA – Wschód odbywające się w Detroit i Grand Prix USA na torze w Fair Park w Dallas. Taki podział i dwa „amerykańskie wyścigi” utrzymały się tylko do roku 1984. W latach 1985 – 88 zrezygnowano z wyścigów w Dallas, a w 1989 roku, jedyną już GP USA przeniesiono do Phoenix. Zawody odbywały się tam przez trzy kolejne sezony, ale nie cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem „,miejscowych” kibiców i po roku 1991 zniknęły z kalendarza.



Na powrót F1 „za ocean” kibice czekali aż 9 lat. Dopiero kalendarz sezonu 2000 przewidywał wyścig F1 w USA. Tym razem areną zmagań miał być nieco zmieniony na tę okoliczność tor Indianapolis Motor Speedway w Indianie. Pierwszy, historyczny wyścig na tym torze wygrał Michael Schumacher z teamu Ferrari. Był to jeden z jego pięciu triumfów w USA.
W atmosferze skandalu kończyły się zaś GP w 2002 i 2005 roku. Najpierw, w sezonie 2002 w wyścigu Schumacher prowadził przed metą, ale zwolnił na ostatnim kółku, by zbliżył się do niego kolega z zespołu Rubens Barichello, chciał doprowadzić do jak najmniejszej różnicy między kierowcami zdobywającymi dublet, ale pomylił się w obliczeniach i oddał Brazylijczykowi w zwycięstwo o 0,011 sek.

W 2005 roku z kolei, zespoły korzystające z opon Michelin (francuski producent przyznał, że ostatni szybki łuk na torze obciąża ich opony ponad miarę, co grozi niebezpiecznymi wypadkami, jakie miały miejsce już w treningach) wycofały się z wyścigu po okrążeniu rozgrzewkowym (to musiało odbyć się w pełnym składzie z uwagi na zobowiązania zespołów wobec sponsorów i organizatora) i finalnie do wyścigu wystartowało… zaledwie 6 samochodów na oponach Bridgestone. Kibice aż po dziś dzień sądzą się o zwrot funduszy za bilety, bo przecież nie za taką farsę zapłacili. Do dziś wyścig ten nazywany jest „największą hańbą w dziejach F1”.

Po raz ostatni, na torze Indianapolis, kierowcy F1 ścigali się 17 czerwca 2007 roku. Triumfował wtedy, po wewnątrz-zespołowej walce z Fernando Alonso, Lewis Hamilton z McLarena. Polscy kibice zapamiętali ten wyścig z zapewne zupełnie innego powodu. Nie wystartował w nim bowiem Robert Kubica jeżdżący wówczas jako etatowy kierowca w zespole BMW Sauber. Nie został on dopuszczony bowiem do startu przez obsługujących GP medyków, którzy obawiali się o jego zdrowie po wypadku, jaki Polak miał tydzień wcześniej podczas Grand Prix Kanady. Za kierownicą zastąpił go, rezerwowy wtedy… Sebastian Vettel. Niespełna 20 letni wtedy, przyszły mistrz świata, zdobył w swoim debiucie w F1 1 punkt (był 8, a wówczas punkty zdobywała jedynie pierwsza „ósemka”).

Od 2012 roku, za sprawą promotorów, m. in. wspomnianego wcześniej Hellmunda wyścig przeniesiony został na nowopowstały tor w Austin. Pierwszym kierowcą, który wygrał na tym torze wyścig F1 był Lewis Hamilton, startujący wówczas w ekipie McLarena. Zresztą Brytyjczyk w Teksasie triumfował aż 5 razy. Do tego dołożył jedną wygraną na torze w Indianapolis, a to czyni go najbardziej utytułowanym kierowcą w dziejach amerykańskiej GP. Co prawda w ostatnich edycjach nie zwyciężał, ale w tym sezonie ponownie typowany jest jako faworyt. Zwłaszcza mając świadomość, jak bardzo ekipa Mercedesa, ale i on sam, potrzebują punktów do walki w obu klasyfikacjach mistrzostw. Determinacji im nie zabraknie…

Pomimo posiadania mistrza świata F1 z 1978 roku – Mario Andrettiego z Teamu Lotus, a także organizacji tak licznych imprez, amerykańskiemu kierowcy tylko raz udało się wygrać Grand Prix rozgrywaną na własnej ziemi. W kwietniu 1977 roku, po starcie z 2 pola Andretti zwyciężył w GP USA-Zachód w Long Beach. Rok później był drugi, a dwa lata później czwarty.
Aż dwóch reprezentantów gospodarzy „otarło się” o podium w Long Beach w 1981 roku. Czwarty był Andretti już w barwach Alfy Romeo, piąty Eddie Cheever z Tyrrella. Co ciekawe Cheever przed własną publicznością, na podium stał aż trzykrotnie. W 1982 roku był trzeci w GP Las Vegas na torze Caesars Palace reprezentując francuski zespół Ligier, zaś w 1989 roku, w barwach Arrowsa był 3 we „właściwej” GP USA rozegranej po 9 latach przerwy w Phoenix.
Po starcie z 9 pola, Cheveer zajął też zaskakujące 2 miejsce w GP w Detroit w 1982 roku.
We „właściwej” GP USA, aż dwukrotnie Mario Andretti startował z pole position. Bohater gospodarzy wygrywał kwalifikacje dla Lotusa w 1968 i 78 roku, jednak wskutek wydarzeń wyścigowych, żadnego z tych przewodnictw nie dowiózł do mety.

Co ciekawe, na przyszły sezon także zaplanowano dwa wyścigi w USA. Do zawodów na COTA dołączyć ma uliczne GP Miami zaplanowane na 8 maja. Na takie, ponowne otwarcie się na USA, poza pochodzeniem (Liberty Media – główny udziałowiec F1 pochodzi z USA) ma na pewno wpływ fakt, że zawody na COTA przyciągają każdorocznie ponad 100 000 publikę…

Piotr Ciesielski



Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Archiwum

Najnowsze wpisy

Tego dnia w F1 - 8 czerwca

Podczas testów Porsche ginie Ludovico Scarfiotti (10 startów, 1 zwycięstwo, 1 najszybsze okrążenie, 1 podium).

Niki Lauda odnosi swoje 5. zwycięstwo w F1, wygrywając GP Szwecji. Jedyny raz z pole position startował Vittorio Brambilla.

Robert Kubica wygrywa Grand Prix Kanady, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Jest to też pierwszy dublet zespołu BMW Sauber. Po raz 62. i ostatni na podium stanął David Coulthard. Więcej o tym można przeczytać tutaj i tutaj.

Ukazuje się niezwykle szczery i emocjonalny wywiad Roberta Kubicy z BBC. „Problemem w F1 jest miejsce. Może kiedyś, jak FIA powie, że samochód musi być 10-15 cm szerszy, będą mógł prowadzić, ale to nie jest tak, że rajdy są wyjściem awaryjnym. To, co jest dla mnie ważne, to to, że widzę postęp. W życiu codziennym zmagam się z ograniczeniami, ale jeżdżąc widzę postęp – czy to w samochodzie rajdowym czy symulatorze. Pytanie brzmi, jak dużą sprawność uda mi się odzyskać i ile mi to zajmie, ale jeżeli mam być szczery, to nie ma to dla mnie znaczenia czy zajmie miesiąc czy 10 lat, może kiedyś znów będę miał szansę jeździć w F1” – mówi Polak.

Dobry Rajd Sardynii w wykonaniu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka. Na dwóch OS-ach byli w stanie przebić się do pierwszej trójki, a całość kończą na 8. pozycji.

Daniel Ricciardo odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w F1, triumfując w GP Kanady. Po raz 15. i ostatni najszybsze okrążenie wyścigu wykręca Felipe Massa. Po raz 200. w F1 startuje Kimi Raikkonen.

„Syn mówi, że samochód Williamsa prowadzi się bardzo ciężko. Jest tak trudny w prowadzeniu, że trzeba dodatkowego treningu na siłowni, żeby za kierownicą było OK. Pod koniec lata zobaczymy, gdzie będzie. Celem jest otrzymanie posady w F1, ale nie ma pewności. Im lepiej jednak spisze się w F2, tym więcej drzwi może sobie otworzyć. Niektórzy kierowcy są obecnie zagrożeni, łącznie z Robertem Kubicą czy Antonio Giovinazzim” – mówi Michael Latifi o karierze swojego syna.

Najbliższe Grand Prix F1

Grand Prix Arabii Saudyjskiej

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Najbliższy start Kubicy

Czekamy na decyzję...

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Bądź na bieżąco

Piątek, 3 grudnia
godz. 14:30 – 15:30 – FP1
godz. 18:00 – 19:00 – FP2

Sobota, 4 grudnia
godz. 15:00 – 16:00 – FP3
godz. 18:00 – 19:00 – Kwalifikacje

Niedziela, 5 grudnia
godz. 18:30 – 20:30 – WYŚCIG F1

Popularne tagi