Wygląda na to, że weekend wyścigowy o Grand Prix Belgii będzie miał spore konsekwencje, nie tylko dla toru Spa, ale również Formuły 1. A czy jakieś konsekwencje spotkają Mercedesa w związku z nowym trikiem, który ma stosować w swoich bolidach?
Zmiany na Spa
Wypadki na torze Spa w ostatnich miesiącach ponownie rozbudziły dyskusje na temat bezpieczeństwa na tym obiekcie, szczególnie w zakrętach Eau-Rouge i Radillon. Dość szybko podjęto decyzje o zmianach na torze.
Jak pisze Auto Motor und Sport €80 mln zostanie przeznaczone na:
– Dodanie pułapek żwirowych w zakrętach Radillon i Les Combes
– Wydłużenie stref wyjazdowych m.in. w Radillon
– Budowę nowej trybuny, która ma pomieścić 13 tys. osób.
Zmiany na torze mają zostać dokonane na sezon 2022, a budowa trybuny potrwa dłużej. Sama nitka toru ma pozostać bez zmian.
Zmiany w przepisach
“Farsa”, jak określił to Lewis Hamilton, na Spa spowodowała, że FIA zapowiedziała przyjrzenie się obowiązującym przepisom. Oświadczenie w tej prawie opublikował szef organizacji, Jean Todt.
Czytamy w nim, że “FIA wspólnie z zespołami F1 ustaliły, że wnikliwie przejrzą przepisy by sprawdzić, czego można nauczyć się na przyszłość. Wnioski, łącznie z tematem alokacji punktów, zostaną dodane do agendy najbliższego posiedzenia Komisji F1, które odbędzie się 5 października”.
Mercedes pod lupą
Red Bull i Ferrari podejrzewają, że Mercedes odnalazł dodatkową moc z silnika na początku fazy przyspieszania. Jak pisze Auto Motor und Sport według tych ekip Mercedesowi udaje się oddzielić zimne powietrze od gorącego pomiędzy intercoolerem a komorą, co na początkowym etapie przyspieszania auta może generować dodatkowe 20 koni mechanicznych.
Może odbywać się to co prawda w ramach obowiązujących przepisów, jednak pytanie gdzie konkretnie odbywa się to rozdzielanie w stosunku do położenia czujnika temperatury, który przekazuje dane badające legalność auta.
Red Bull ma wątpliwości czy sensor położony jest w odpowiedniej pozycji, dlatego ekipa złożyła już oficjalne zapytanie do FIA w tej sprawie.


