Robert Kubica zdradził kolejne szczegóły weekendowej rywalizacji w 24h Le Mans i powiedział, co dał mu ten start. Były też słowa dotyczące przyszłości.
Bez zegarka
W rozmowie z Cezarym Gutowskim Robert Kubica opowiedział o tym wyścigu.
“W momencie, kiedy to zwycięstwo mieliśmy już w kieszeni, straciliśmy je w najgorszy możliwy sposób, a może raczej w sposób, który najbardziej boli. Szczerze mówiąc, to nie interesuje mnie za bardzo to co się stało. Yifey powiedział, że nie było reakcji na pedał gazu. Nagle wszystko zdechło” – powiedział Robert.
Zapytany o to, czego się nauczył podczas wyścigu, odpowiedział:
“Nauczyłem się wielu rzeczy, również tego, że w wyścigach długodystansowych ci, którzy są z tyłu, bardzo dużo ryzykują. Niektórzy jeżdżą nawet arogancko mając 6 okrążeń straty i wiedząc, że ty walczysz o wygraną. Szczególnie w nocy był hardkor. Momentami w tłoku musisz go po prostu akceptować to i nie podejmować ryzyka. A widziałem kierowców, którzy dużo więcej ryzykowali. Jak jesteś 6 okrążeń z tyłu to jak ci coś pójdzie nie tak to mało tracisz, a walcząc o podium lepiej odpuścić i stracić te 2-3 sekundy, ale pojechać dalej. Trzeba być cierpliwym, choć my mogliśmy sobie na tę cierpliwość pozwolić, bo mieliśmy dobre tempo. Gdy wyjechałem rano, gdy opadła mgła, czasy okrążeń się podniosły i wtedy jechałem co czułem, mając nadzieję, że to wystarczy” – mówił Kubica, który zdradził też, że podczas stintu Louisa Deletraza ekipa miała defekt opony, który zaburzył przygotowaną wcześniej strategię.
“Sporo za to zapłaciliśmy, bo jak robiliśmy pit-stop to 2 okrążenia później były slow zone, na których inni zyskiwali. W pewnym momencie 31-ka zyskała nad nami w ten sposób 50 sekund” – dodał Robert, który przyznał, że udało mu się trochę przespać, ale nie za dużo.
“Czasy okrążeń niekoniecznie odzwierciedlają całą prawdę, zawsze to kwestia podejmowania ryzyka lub nie. Można powiedzieć, że dobrze sobie radziliśmy – każdy wykonał swoją pracę i zadanie. Yifey był bardzo mocny przez ten weekend. Momentami można powiedzieć za ostro, szczególnie na kilkanaście godzin przed końcem. Louis jechał bardzo odpowiedzialnie” – powiedział Kubica.
“Pojechałem po zegarek na Daytonę – nie udało się, tutaj też nie i nadal moja statystyka wyścigów 24-godzinnych pozostaje słaba” – dodał Robert na koniec.
Z jego słów można wywnioskować, że pojawi się na jednym z wyścigów Formuły 1 w najbliższym czasie.
Źródło: Robert Kubica, wywiad po dramatycznym stracie w Le Mans. Utrata wygranej po awarii na ostatnim kółku
“Zasłużyliśmy na zwycięstwo”
W rozmowie z TVP Sport Robert ponownie skomentował wynik tego wyścigu oraz postawę zespołu.
“Tym bardziej boli bo Le Mans to Le Mans. […] Myślę, zasłużyliśmy sobie na to zwycięstwo. My tego farta nie mieliśmy od początku wyścigu. […] Myślę, że też zrobiłem dobrą robotę ponieważ na początku na mokrej nawierzchni na pierwszym komplecie opon mieliśmy i akceptowaliśmy to, że tracimy tempo” – mówił Robert.
A co zrobiłby, jeżeli już teraz ktoś zaproponowałby mu start w sezonie 2022 w Le Mans i jakie są jego plany na przyszłość?
“Ten wyścig nie ma nic wspólnego z tym, co jest w mojej głowie i w moich planach. Nie wiadomo, czy będę na Le Mans w przyszłym roku czy za 2 czy 3 lata. […] Najpierw chciałbym zobaczyć jakie są możliwości i co piszczy w trawie gdzie indziej. Realistycznie patrząc na sytuację bardziej trzeba zobaczyć, co mi siedzi w głowie i to, co się dziś wydarzyło nie ma znaczenia. Dałem sobie deadline do września, gdzie podejmę decyzję i zobaczymy jak sytuacja się rozwinie. Myślę, że nadal, a może raczej mam nadzieję, że nadal będę miał gdzieś pracę i nie zostanę na lodzie. Zbyt wczesne podpisywanie kontraktów może się potem odbić czkawką więc trzeba poczekać. W życiu trzema być cierpliwym” – powiedział Kubica.
Całą rozmowę obejrzycie poniżej. Mówiąc o przegranym w ostatnich sekundach wyścigu, Robert odnosił się prawdopodobnie do wyścigu World Series by Renault w Walencji, gdzie z powodu awarii elektroniki odpadł 3 zakręty przed rozpoczęciem ostatniego okrążenia.


