Na początek tygodnia wyścigowego pora na porcję doniesień z Formuły 1. W ostatnim tygodniu, również po Grand Prix Azerbejdżanu, nie brakowało ciekawych wypowiedzi.
Maksymalnie 11 tytułów?
36-letni Lewis Hamilton dostrzega wiele innych ciekawych do robienia w życiu poza ściganiem.
“Naprawdę mam nadzieję, że nie będę ścigał się w wieku 40 lat. Jest tak wiele rzeczy, które chcę robić, że ściganie się wówczas byłoby trudne. Ale rozwój życia jest tak szybki, że może cię zaskoczyć. Na przykład nie spodziewałem się, że będę miał tyle funu z jazdy w tym sezonie” – mówi Hamilton.
Przyznaje on jednak, że nie jest to zasługa Maxa Verstappena czy innego z konkurentów.
“To dlatego, że każdego dnia odkrywam siebie. Podczas lockdownu miałem więcej czasu na przedefiniowanie mojego talentu, ciała i umysłu. Zawsze rywalizuję ze sobą, myślę, jak przekraczać swoje limity. Nie patrzę tak bardzo na rywali, ale spójrzcie na tych nowych. Lando Norris, George Russell, Charles i Carlos przede wszystkim. Dopiero co przyszedł do Ferrari, a jeździ bardzo dobrze. Razem z Leclerciem tworzą bardzo mocny duet” – dodaje mistrz świata.
Mercedes nie zmienia planów
Mimo dwóch wyścigów, w których Mercedes zdobył zaledwie 8 punktów, ekipa z Brackley nie zamierza zmienić swoich planów dotyczących rozwoju samochodu na 2022 rok.
“Dokonaliśmy już jednej zmiany planów na 2022 i nie ma możliwości kolejnych rewizji. Nie zmienimy podjętych decyzji strategicznych z powodu dwóch złych weekendów wyścigowych. Wiedzieliśmy, że te dwa tory będą dla nas prawdopodobnie najgorsze i mam nadzieję, że mieliśmy rację. Zobaczymy, jak pójdą europejskie wyścigi, jednak te były zdecydowanie poniżej standardów, jakie sami sobie ustanawiamy i poniżej naszych oczekiwań” – mówi Toto Wolff, szef Mercedesa.
Mniej wrażliwy Williams
Przed Grand Prix Azerbejdżanu Williams dokonał sporej zmiany w swoich deflektorach – wszystko po to by zmniejszyć podatność konstrukcji na podmuchy wiatru, które mocno przeszkadzały ekipie w pierwszych rundach sezonu.
“Więcej o działaniu tych zmian dowiemy się na Paul Ricard, gdzie prawdopodobnie będzie wietrznie. W aucie George`a były już zmiany w Baku, które poprawiły zachowanie tej strony samochodu, ale prawdziwy test czeka je w najbliższych 3-4 wyścigach” – mówi Dave Robson.
Perez dziękuje Albonowi
Sergio Perez po swoim zwycięstwie w Baku bardzo dziękował całemu zespołowi, zwłaszcza rezerwowemu kierowcy ekipy, Alexowi Albonowi.
“Wykonuje ogromną pracę w symulatorze z inżynierami. Pamiętam, że kiedu tu przyszedłem, nie spodziewałem się, że będzie tak otwarty dla mnie. Wyjaśniał mi jednak wiele problemów, które miał, mówił jak działa samochód i to było prawdę bardzo miłe. Mocno doceniam to, co robi dla zespołu w symulatorze” – powiedział Meksykanin.
Steiner zadowolony
Gunther Steiner uważa, że jego kierowcy robią stałe postępy w sezonie 2021, ale mieli bardzo dużo do nauczenia się w ostatnich wyścigach.
“Zawsze jest miejsce na poprawę i dotyczy to każdego z nas. Kierowcy robią postępy, ale tak jak mówiłem na początku sezonu, w pewnym momencie sezonu zdadzą sobie sprawę z tego, jak mało wiedzieli o F1. Nie wiem, kiedy to nastąpi, ale to naturalny moment kiedy się uczysz i jesteś młody. W Bahrajnie myśleli, że wiedzą wszystko. Im większe będzie ich zaskoczenie, tym więcej się nauczą” – mówi Steiner, który przyznaje, że brak doświadczonego kierowcy w ekipie sprawia, że młodym uczyć jest się jeszcze trudniej.
Vettel ma rację
Sebastian Vettel zwrócił uwagę na bardzo ważny aspekt motorsportu i dochodzenia na najwyższe jego szczeble – koszty.
“Koszty są zbyt wysokie. Szczerze, patrząc na czasy, gdy ja zaczynałem. A już wtedy były wysokie. Miałem dużo szczęścia, że trafiłem na Gerda Noacka, który był tym samym, który opiekował się Michaelem Schumacherem 20 lat wcześniej. Ale nadal koszty były ogromne. Zarówno ja i Michael potrzebowaliśmy pomocy z zewnątrz bo inaczej nie byłoby nas na to stać. Połowę mojego pierwszego sezonu w kartingu daliśmy radę sami, potem mieliśmy szczęście, że trafialiśmy na osoby, które nas wspierały” – wspomina Vettel.
Niemiec wie, że czas się zmienił, a koszty znacznie wzrosły.
“Sponsoring się zmienił, podobnie jak gotowość do inwestowania w młode dzieciaki. To zawsze było trudne i raczej nie ma na to szybkiego rozwiązania, ale trzeba podejmować działania by sprawić, że ten sport będzie bardziej dostępny. Niezależnie od wszystkiego, jest to drogie hobby, ale ostatnie lata są pod tym względem szalone” – dodaje Vettel.
0 to nie porażka
George Russell twierdzi, że gdyby Williams miał zakończyć sezon 2021 bez zdobycia punktu, to taki wynik nie oznaczałby porażki jego kampanii.
Williams nie zdobył ani jednego punktu od Grand Prix Niemiec 2019, gdzie Robert Kubica zajął 10. miejsce po tym, jak samochody Alfa Romeo otrzymały kary. Okazje do zdobycia punktów miał George Russell, jednak nie wykorzystał szans i nadal nie punktował za kierownicą Williamsa.
Mimo wykonania postępu, względem sezonu 2019, punktowana dziesiątka jest poza zasięgiem zespołu, który po wyścigu w Azerbejdżanie spadł na ostatnie miejsce w klasyfikacji konstruktorów – stało się to za sprawą kary dla Latifiego, co poskutkowało awansem Micka Schumachera na 13. miejsce w wyścigu.
„Nie przeszkadza mi to, ale to z pewnością cel” – powiedział Russell pytany przez Autosport o brak punktów.
„Gdybyśmy zakończyli ten sezon bez punktów – nie uważałbym tego sezonu za porażkę. Jeśli zakończymy sezon z kilkoma punktami, myślę, że byłby to wielki sukces”.
„Punkty dla nas to w rzeczywistości jak wygrana dla McLarena. Jeśli McLaren przez cały sezon nie wygra wyścigu, nie uznamy tego za porażkę. Gdyby odnieśli zwycięstwo, byłby to ogromny sukces. I to jest dobry sposób, aby tak na to patrzeć”.
„Dla nas, z psychologicznego punktu widzenia, musimy przyznać, że jeśli zrobiliśmy absolutnie wszystko, jeśli mieliśmy fantastyczny weekend i wróciliśmy do domu mając 13. miejsce, musimy to zaakceptować i nie myśleć, że nie zdobyliśmy punktów. Ponieważ 13 miejsce mogło być absolutnym maksimum, jakie mogliśmy wywalczyć”.
Tłok problemem Ferrarii
Po obiecujących kwalifikacjach, w których Charles Leclerc zdobył pole position, Ferrari twierdzi, że brakowało im tylko tempa wyścigowego, gdy jechali za innymi samochodami w Grand Prix Azerbejdżanu.
Charles Leclerc na ulicznych torach zdołał wywalczyć, dwa razy z rzędu, pierwsze pole startowe. Jest to dobry prognostyk dla zespołu z Maranello. Po słabym sezonie 2020, w którym zespół zajął 6. miejsce w klasyfikacji konstruktorów, nadszedł czas lepszych, stabilniejszych wyników.
W Azerbejdżanie forma kwalifikacyjna Ferrari była bardzo dobra. Leclerc zdobył pole position. Jego partner zespołowy Carlos Sainz ustawił swój samochód na 5. pozycji startowej. W niedzielę było trochę gorzej. Kierowcy nie zdołali utrzymać swoich pozycji na długo – Leclerc ostatecznie skończył na 4. miejscu, a Sainz na pozycji 8.
„Wiedzieliśmy, że na miękkich oponach będziemy mieli problemy” – powiedział Mattia Binotto po wyścigu.
„Myślę, że na twardych oponach, w czystym powietrzu, tempo Carlosa było reprezentatywne. Byliśmy konkurencyjni”.
„Oczywiście, bez wątpienia nadal musimy poprawić nasze tempo w wyścigu” – przyznał Binotto. „Ale nie sądzę, że ogólnie byliśmy słabi w osiągach dzisiaj, gdy byliśmy w czystym powietrzu. Tak więc cierpimy z powodu brudnego powietrza i na tym musimy skoncentrować naszą analizę”.
Mimo wszystko szef ekipy Ferrari widzi pozytywy. Po weekendzie na ulicach Baku czerwone samochody wyprzedziły w klasyfikacji konstruktorów zespół McLaren, nad którym mają 2 punkty przewagi.
Źródła: racefans.net, autosport.com, f1icom, crash.net


