Bardzo obszerny tekst zamieścił na łamach magazynu the-race.com Edd Straw, dziennikarz zawsze przychylny Robertowi Kubicy. W kontekście zwycięstwa polskiego kierowcy w 4H Barcelony przypomina on historię Roberta, pisząc o trudnym czasie w Williamsie i przyszłości.
Dziennikarz zwraca uwagę, że Robert Kubica wygrywał już po powrocie do sportu – m.in. w WRC2 w 2013 roku, ale w triumfy w jego naturalnym środowisku – na torze – wydawały się niegdyś niemożliwe.
“Udział Kubicy w zwycięstwie WRT w ELMS w Barcelonie był – za jego własną poradą – dość łatwy. […] Mimo to jest to jedno z najważniejszych zwycięstw w jego karierze. Dla kogoś, kto widział go w akcji podczas szczytu jego kariery w Formule 1, widok jego zwycięstwa jest wspaniały. To była długa i bolesna droga powrotna dla Kubicy i nie piszę tego metaforycznie. Przez 3 lata od wypadku nie pojawiał się na torach i to pokazuje, najciemniejszą stronę tego, z czym musiał się mierzyć”.
“Rozległe obrażenia, jakich doświadczył w swoim wypadku w Ronde di Andora […] często nie są rozumiane. To niesamowite, że był w stanie wrócić by rywalizować na tak wysokim poziomie i znów wygrywać. Obrażenia są czymś, co towarzyszy mu w każdym momencie życia. Oprócz fizycznego cierpienia musiał zmierzyć się z psychicznym udręczeniem po tym, jak odebrano mu sens życia”.
Co ciekawe, Straw wspomina rozmowę z Kubicą po Grand Prix Monako 2014.
“Mówił, że próbował odwiedzić rundę DTM, ale zawrócił tuż przed torem, bo nie mógł poradzić sobie z powrotem do naturalnego środowiska. To było 3 lata po jego wypadku. Mimo że już wtedy mówił o możliwości powrotu do F1, szanse na to wydawały się nikłe. Ale zawsze był “czynnik Kubicy”. Ma determinację i nastawienie, które doprowadziłoby go do mistrzostwa świata F1 więc jeżeli ktokolwiek był w stanie wrócić, to był to Kubica” – pisze Straw.
Przypomina on drogę Kubicy do powrotu do F1 – przez symulator, pierwszy wyścig na Mugello w 2016 roku, testy z Renault w czerwcu 2017 roku
“Natychmiast zrobił się wielki szum na temat jego tempa i pojawiły się sugestie, że “stary Kubica” może nadal tu być. To było niewiarygodne, ale trudno było nie dać się ponieść podekscytowaniu. Mimo wiary, że może zostać zakontraktowany przez Renault na sezon 2018, nigdy się to nie stało, co było znakiem, że słowa o jego sprawności były przesadzone. Realistycznie patrząc, przy wizji jego występów była gwiazdka na końcu zdania, która była nieunikniona w przypadku kogoś, kogo prawa ręka ma znacznie ograniczoną ruchomość” – zaznacza autor.
Powrót Kubicy do F1 w 2019 roku był według niego niesamowitą historią.
“Williams był jednak daleki od idealnego momentu na powrót Kubicy. Przygotowanie samochodu było bardzo opóźnione, a on sam był ekstremalnie wolny, części brakowało, a okazji do zabłyśnięcia było bardzo mało. W efekcie Kubica ledwie się ścigał. Jedynym rywalem, jakiego mógł mieć był George Russell. Jeżeli chodzi o tempo, Kubica miał problemy. Biorąc pod uwagę to, jak szybki jest George Russell, a Kubica – jak sam mówił – w 70% prowadził lewą ręką, nie było to zaskoczeniem. Deficyt kwalifikacyjny był mniejszy niż pół sekundy, gdy wyeliminujesz anomalie. Wpływ ograniczeń był jednak widoczny. On jednak nigdy nie używał ich jako wymówki”.
Jak pisze Straw, mimo wielu problemów z samochodem, z jakimi musiał mierzyć się Kubica, miał swoją szansę na pokazanie, na co go stać.
“Dowody pokazały, że nie był takim kierowcą, jak dawniej. Trudno to nazwać krytyką, biorąc pod uwagę, jaki był wyjątkowy, ale nie było możliwe byśmy oglądali tego samego kierowcę, który wygrał GP Kanady 2008. Był jednak kompletnym kierowcą. Mimo że przegrywał z Russellem kwalifikacje, to w 11 z 21 wyścigów był przed nim na pierwszym okrążeniu, pokazując stary wyścigowy instynkt. Jego wyprzedzenie partnera z zespołu w Meksyku, gdy stracił pozycję po pit-stopie, było świetnym momentem. A mimo, że zazwyczaj był pokonywany, to jednak Kubica zgarnął jedyny punkt Williamsa w tamtym sezonie. W tamtych okolicznościach, jeden punkt znaczył bardzo dużo. Mimo że nie był na tym samym poziomie co kiedyś, pokazał, że jest w stanie wykonać kompetentną robotę w Formule 1 mimo odniesionych obrażeń. To niesamowite osiągnięcie, jak mistrzostwo świata, które powinien był zdobyć gdyby nie ciemny dzień 2011 roku. […] Miał u swoich nóg świat Formuły 1 przed wypadkiem więc to zrozumiałe, że było mu tak trudno wrócić w innej sytuacji.
Straw pisze o roli Kubicy w Alfa Romeo Racing ORLEN, zaznaczając, że zespół zyskuje na jego wiedzy, wyczuciu i doświadczeniu.
“W wieku 36 lat nadal ma mnóstwo czasu na kolejne sukcesy w ściganiu i nie możemy wykluczyć powrotu do akcji w F1, szczególnie, że jest gotów do wejścia w Alfie Romeo. Dla mnie to zwycięstwo w ELMS – konkurencyjnej i ciekawej serii, choć nadal będącej w drugim szeregu wyścigów długodystansowych, to punkt zwrotny, większy niż jego trudny sezon w DTM z jednym podium. Wszystkie okoliczności czynią jego historię unikatową. To sukces jak mistrzostwo. Jest teraźniejszym bohaterem wyścigowym, który przezwyciężył ból i mnóstwo przeciwności by dokonać niemożliwego. Miejmy nadzieję, że przed nim jeszcze kolejne zwycięstwa” – kończy dziennikarz.
Jeżeli ten tekst Ci się podobał, możesz podziękować mi, stawiając wirtualną kawę na buycoffe.to – jednorazowo, bez rejestracji i z szybkim przelewem 🙂 Dziękuję!


