Kuba Przygoński prolog zdjęcie nr 2

Słodko – gorzki etap Dakaru dla Polaków



Czwartkowy etap rozpoczął się w stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadzie. Trasa o długości 662 kilometrów prowadziła na północ kraju, do miejscowości Al Qaisumah, zaś jej odcinek specjalny stanowił aż ⅔ całości. Dzisiejszy dzień zdecydowanie należał do Martina Prokopa. Czech, jadący w parze z Viktorem Chytką, zanotował świetne 5. miejsce ze stratą zaledwie 5 minut i 6 sekund do zwycięzcy – Giniela de Villiersa z Republiki Południowej Afryki. Dobry występ dał zawodnikowi awans na 5. w klasyfikacji generalnej. Jeszcze wyżej po dzisiejszych zmaganiach plasują się Jakub Przygoński i Timo Gottschalk, którzy, z niewielką stratą do trzeciego Carlosa Sainza, awansują na 4. miejsce w stawce.

Duet Martin Prokop i Viktor Chytka, jadący w barwach Benzina ORLEN Team, zanotował spektakularny awans. – To był zdecydowanie jeden z najtrudniejszych etapów. Dokładnie tak, jak zapowiadali organizatorzy. Wielu zawodników miało problemy z nawigacją. Od początku musieliśmy być maksymalnie skoncentrowani. Viktor wykonał świetną robotę. Nie jechaliśmy może tak szybko jak niektóre zespoły, ale byliśmy konsekwentni od początku do końca odcinka – dodaje Czech, który od 2016 roku w każdej kolejnej edycji Dakaru poprawiał swoją końcową lokatę.



To był kolejny bardzo dobry występ w wykonaniu Jakuba Przygońskiego i Timo Gottschalka. Para jadąca w tym roku fabryczną Toyotą Hillux zameldowała się na mecie na 10. pozycji i tym samym awansowała na 4. lokatę w klasyfikacji generalnej. – Dzisiejszy etap był ekstremalnie trudny nawigacyjnie, pełny małych dróżek. Prawie nikt na trasie nie wiedział, w którą stronę jechać. Na początku odbiliśmy w złą odnogę kanionu, musieliśmy przez to bardzo szybko zawracać. Inni zawodnicy też mieli swoje problemy. Widać to doskonale po różnicach czasu na mecie. W pewnym momencie jechaliśmy razem z Sebastienem Loebem, a potem okazało się, że nagle stracił on 40 minut. Dopiero po 200 kilometrach złapaliśmy dobry rytm. Cieszę się, że ten trudny etap już za mną. Czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej to naprawdę dobre zakończenie tego dnia – mówi Przygoński.

Na podium sytuacja wciąż wygląda tak samo – prowadzi Francuz Stephane Peterhansel przed Katarczykiem Nasserem Al-Attiyahem i Hiszpanem Carlosem Sainzem.

Etap z Rijadu do Al Qaisumah do udanych na pewno zaliczy Maciej Giemza. Pochodzący z Kielc motocyklista zajął dziś 14. miejsce i awansował na 18. pozycję w klasyfikacji generalnej – To był niesamowicie ciężki i wyczerpujący etap. Wielu zawodników miało problemy nawigacyjne. Mi natomiast dopisywało szczęście, nie popełniłem błędów na trasie. Przez cały etap starałem się utrzymać równe, dobre tempo, żeby maksymalnie wykorzystać ten dzień. Na ostatnich 50 kilometrach czułem już mocno zmęczenie w rękach i przez to trochę zwolniłem. Jak na tak długi odcinek strata 15 minut do lidera to jednak świetny wynik. Jutro kolejny ciężki dzień. Teraz musimy się bardzo dobrze zregenerować – mówi Giemza.



Na linii mety jako 31. pojawił się dziś drugi motocyklista z polskiego zespołu Adam Tomiczek. Zawodnik ORLEN Team miał dziś pecha. Doznał urazu kompresyjnego na jednej z wydm, co skutkowało bardzo dotkliwym bólem pleców i miednicy Tuż po ukończeniu etapu od razu trafił do lekarza. Po wykonaniu prześwietlenia i badania USG zawodnik ORLEN Team został przetransportowany do pobliskiego szpitala w celu przeprowadzenia bardziej szczegółowych badań. Pecha miał też Jacek Bartoszek, który z powodu awarii elektryki, musiał wycofać się z rywalizacji. Konrad Dąbrowski był 36. i w klasyfikacji generalnej zajmuje 40. miejsce.

Piąty etap wśród motocyklistów wygrał Argentyńczyk Kevin Benavides, który prowadzi w klasyfikacji generalnej z przewagą 2 minut i 31 sekund nad Francuzem Xavierem de Soultraitem oraz 3 minut i 42 sekund nad Chilijczykiem Jose Ignacio Cornejo Florimo.

Metę jako 7. minął dziś jedyny quadowiec w barwach ORLEN Team – Kamil Wiśniewski, który awansował o jedną pozycję, plasując się na 8. miejscu w klasyfikacji generalnej. Etapowe zwycięstwo zanotował Nicolas Cavigliasso. Argentyńczyk umocnił się na prowadzeniu w całym rajdzie z bezpieczną przewagą nad swoim rodakiem Manulem Andujarem (23 minuty i 48 sekund) i Francuzem Alexandrem Giroudem (47 minut i 23 sekundy).

W kategorii SSV Aaron Domżała zajął 4. miejsce, a tuż za nim dojechał Michał Goczał. Marek Goczał był 13. W klasyfikacji generalnej zajmują oni odpowiednio 2, 6. i 11. miejsce.



Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Tego dnia w F1 - 19 stycznia

Stirling Moss wygrywa GP Argentyny, odnosząc 7. zwycięstwo w karierze. To jednocześnie pierwsza wygrana zespołu Cooper. Po raz 29 i ostatni z pole oosition startował Juan Manuel Fangio, zdobywając 23. i ostatni najlepszy czas okrążenia w karierze. Był to też jego 50. start w F1.

Urodził się Torso Marques (24 starty w latach 1996, 1997).

Urodził się Jenson Button, mistrz świata z 2009 roku. Zaliczył 306 startów w latach 2000 – 2017, wygrywając 15. wyścigów, zdobywając po 8 pole positions i najszybszych czasów okrążenia. 50 razy stawał na podium.

Urodził się Karun Chandhok (11 startów w latach 2010 – 2011).

Polak testuje samochód Eurocup Renault Megane Trophy na torze San Martino del Lago we Włoszech. „Wszyscy byliśmy pod wrażeniem tego co robił. Gnał jak szalony” – mówi po teście Jerry Canevisio.

W wieku 97 lat umiera Robert Manzon (28 startów w latach 1950 – 1956, 2 podia).

Archiwum