Kuba Przygoński shakedown zdjęcie nr 3

Przygoński blisko czołówki, szybki Giemza



Poniedziałek był drugim dniem etapu maratońskiego. W niedzielę, po dotarciu na biwak, zawodnicy nie mogli korzystać z pomocy technicznej serwisu. Trasa 8. etapu liczyła 709 kilometrów, z czego 375 kilometrów stanowił odcinek specjalny. Czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej samochodów utrzymał jadący w barwach ORLEN Team duet Jakub Przygoński i Timo Gottschalk. Mimo bólu nadgarstka dobry występ zanotował motocyklista Maciej Giemza.

Tym razem trasa prowadziła na zachód Arabii Saudyjskiej – do Neom. Miasto budowane nad Morzem Czerwonym jest oczkiem w głowie saudyjskiego następcy tronu Muhammada bin Salmana. W przyszłości ma być symbolem innowacji, rozwoju technologicznego i automatyzacji.



W ostatnich dwóch dniach cała społeczność Dakaru żyła smutną informacją o śmierci Huberta Auriola. Francuz był prawdziwą legendą rajdu. Trzykrotnie triumfował w klasyfikacji generalnej – dwukrotnie na motocyklu i raz w samochodzie. Był pierwszym zawodnikiem, któremu udało się zwyciężyć w dwóch różnych kategoriach. Po zakończeniu kariery sportowej pełnił obowiązki dyrektora Dakaru. Miał 68 lat.

Przygoński wraz z Gottschalkiem dojechali do mety na 6. pozycji i utrzymali dobrą 4. lokatę w klasyfikacji generalnej.

– Dzisiejszy odcinek był mniej przyjemny niż ten wczorajszy. Nie mogliśmy zbytnio przyspieszyć, bo bardzo szybko przebiliśmy dwie opony. Jadąc, minęliśmy między innymi Yazeeda Al Rajhi’ego, któremu zdarzyło się to aż cztery razy. Na trasie było mnóstwo kamieni, trzeba było naprawdę uważać. Końcówka była już dużo bardziej komfortowa. Samochód na pewno wymaga teraz poważnego serwisu. Liczę na to, że na kolejnych odcinkach będzie dużo mniej kamieni, przez co będę mógł skupić się na atakowaniu, a nie na przebijających się oponach – mówi Przygoński, który w 2019 roku uzyskał najlepszy wynik w historii ORLEN Team – 4. miejsce w kategorii samochodów.

Martin Prokop i Viktor Chytka – czeski duet jadący w barwach Benzina ORLEN Team – zanotował dziś kolejny dobry start. Do mety w Neom dojechał na 9. pozycji i awansował na 8. lokatę w klasyfikacji generalnej.

W drugim dniu etapu maratońskiego zwyciężył Nasser Al-Attiyah, dla którego był to już czwarty triumf w tym roku. W klasyfikacji generalnej wciąż prowadzi Francuz Stephane Peterhansel, który ma 4 minuty i 50 sekund przewagi nad Al-Attiyahem i 38 minut i 55 sekund przewagi nad Carlosem Sainzem.

Poniedziałkowe zmagania na 8. lokacie skończył Kamil Wiśniewski. Zawodnik, dla którego jest to już piąty występ w Dakarze, spadł też o jedną pozycję – na 8. miejsce w klasyfikacji generalnej quadów.
– Po wczorajszej usterce koła, dzisiaj musiałem kilkukrotnie zatrzymywać się na trasie. Przez to straciłem dobre tempo, które udało się złapać od początku odcinka. Muszę przyznać, że tylne koło naprawdę bardzo mocno wczoraj oberwało. W jednym miejscu widziałem nawet dziurę w gumie o długości około 5 centymetrów. Gdybym jeszcze odrobinę bardziej je uszkodził, nie dojechałbym do biwaku. Udało mi się ukończyć etap maratoński. Jestem bardzo zadowolony – wskazuje Wiśniewski.



Kolejne etapowe zwycięstwo odniósł dziś Francuz Alexandre Giroud. Wyprzedził Argentyńczyka Manuela Andujara oraz Chilijczyka Giovanniego Enrico. Ta trójka niemal na pewno rozstrzygnie między sobą rywalizację o końcowy triumf wśród quadowców. Po 8. etapie dość bezpiecznie prowadzi Andujar. Drugi jest Giroud (19 minut i 43 sekundy straty), a trzeci Enrico (26 minut straty do lidera).

Maciej Giemza zameldował się na mecie w Neom na 16. pozycji, dzięki czemu awansował na 17. lokatę w klasyfikacji generalnej. Najmłodszy zawodnik ORLEN Team nadal mierzył się z bólem nadgarstka.
– Dzisiaj bez wątpienia miałem lepsze tempo niż wczoraj, choć ból w nadgarstku nie odpuszczał i od rana musiałem ratować się lekami przeciwbólowymi. Nawigacja w końcówce etapu była bardzo skomplikowana, co osobiście mi pasowało. Bardzo uważnie pilnowałem roadbooka, nigdzie się nie pomyliłem, dzięki czemu nie straciłem czasu. Szczerze mówiąc, liczę na to, że z podobnymi konfiguracjami nawigacji będziemy mierzyli się także na kolejnych odcinkach. Drugi dzień etapu maratońskiego zaliczam do udanych – podsumowuje Giemza, który ze względu na bardzo niskie temperatury, które dawały się we znaki w czasie ostatniego rajdu, w tym roku poleciał do Arabii Saudyjskiej wyposażony w podgrzewaną bieliznę termoaktywną, ocieplaną kurtkę i rękawiczki.

Konrad Dąbrowski był dziś 32. i w klasyfikacji generalnej zajmuje 36. miejsce.

Wśród motocyklistów zwyciężył Jose Ignacio Cornejo Florimo, który umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Chilijczyk wyprzedza Australijczyka Toby’ego Price’a o minutę i 6 sekund. Trzeci jest Brytyjczyk Sam Sunderland ze stratą 5 minut i 57 sekund do lidera.

Z rywalizacji motocyklistów wycofał się dziś Xavier de Soultrait. Francuz przed rozpoczęciem tego etapu był 4. w klasyfikacji. Zawodnik miał poważny wypadek, w wyniku którego śmigłowcem przetransportowano go do szpitala.

W kategorii SSV prowadzenie stracił Aron Domżała, w którego pojeździe doszło do awarii zawieszenia, a potem Polak złapał kapcia. Spadł niestety na 4. miejsce, gdyż dziś dojechał na pozycji 17. Wyżej od niego byli na 7. (Marek Goczał) oraz 11. miejscu (Michał Goczał). W klasyfikacji generalnej zajmują oni 10. i 6. miejsce.



Wyniki Polaków na dzisiejszym etapie:

Motocykle:
16. Maciej Giemza
32. Konrad Dąbrowski

Samochody:
6. Kuba Przygoński/Timo Gotschalk

SSV:
7. Marek Goczał/Rafał Marton
11. Michał Goczał/Szymon Gospodarczyk
17. Aron Domżała/Maciej Marton

Polacy w klasyfikacji generalnej po dzisiejszym etapie:

Motocykle:
17. Maciej Giemza
36. Konrad Dąbrowski

Samochody:
4. Kuba Przygoński/Timo Gotschalk

SSV:
4. Aron Domżała/Maciej Marton
6. Michał Goczał/Szymon Gospodarczyk
10. Marek Goczał/Rafał Marton



Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Tego dnia w F1 - 19 stycznia

Stirling Moss wygrywa GP Argentyny, odnosząc 7. zwycięstwo w karierze. To jednocześnie pierwsza wygrana zespołu Cooper. Po raz 29 i ostatni z pole oosition startował Juan Manuel Fangio, zdobywając 23. i ostatni najlepszy czas okrążenia w karierze. Był to też jego 50. start w F1.

Urodził się Torso Marques (24 starty w latach 1996, 1997).

Urodził się Jenson Button, mistrz świata z 2009 roku. Zaliczył 306 startów w latach 2000 – 2017, wygrywając 15. wyścigów, zdobywając po 8 pole positions i najszybszych czasów okrążenia. 50 razy stawał na podium.

Urodził się Karun Chandhok (11 startów w latach 2010 – 2011).

Polak testuje samochód Eurocup Renault Megane Trophy na torze San Martino del Lago we Włoszech. „Wszyscy byliśmy pod wrażeniem tego co robił. Gnał jak szalony” – mówi po teście Jerry Canevisio.

W wieku 97 lat umiera Robert Manzon (28 startów w latach 1950 – 1956, 2 podia).

Archiwum