Czas na małe podsumowanie doniesień z Formuły 1 z ostatnich dni – a jest o czym mówić, szczególnie po poniedziałkowym spotkaniu zespołów w sprawie przyszłości serii. Nie zabraknie też czegoś o sytuacji w Red Bullu i Williamsie.
Gasly zostaje
Alpha Tauri ogłosiło właśnie, że Pierre Gasly nadal będzie kierowcą tego zespołu w sezonie 2021. Ostatnio plotkowało się, że kierowca ten negocjuje z Renault w sprawie zastąpienia tam Estebana Ocona. Helmut Marko potwierdził jednak w miniony weekend, że Pierre nadal będzie w drugiej ekipie Red Bulla.
BREAKING: @PierreGasly will stay with @AlphaTauriF1 in 2021#F1 pic.twitter.com/3FoHS7TOEe
— Formula 1 (@F1) October 28, 2020
Partner zespołowy Gaslyiego na przyszły sezon zostanie ogłoszony najpóźniej po GP Bahrajnu.
23 rundy w kalendarzu
Interesujące plotki dochodzą z mediów zajmujących się F1. Według niektórych źródeł przyszłoroczny kalendarz F1 będzie składał się z aż 23 rund, zawierając 2 pakiety trzech wyścigów z rzędu.
Do kalendarza miałaby zostać dodana runda w Arabii Saudyjskiej, a termin rozegrania Grand Prix Holandii zostałby przeniesiony na jesień.
Zespoły F1 dostały w poniedziałek wstępny szkic tego kalendarza, który zaczynałby się 21 marca w Australii, a tydzień później kierowcy udaliby się do Bahrajnu. Po 2-tygodniowej przerwie, rozegrane byłoby Grand Prix Chin, a następnie GP Wietnamu.
Kolejne rundy byłyby dość standardowe – w kalendarzu pozostałaby Barcelona, rozpoczynająca europejską część sezonu. Na czerwiec przesunięte zostałoby GP Azerbejdżanu, choć los tej rundy jest mocno niepewny ze względu na działania wojenne w tym regionie.
Oczywiście, biorąc pod uwagę niepewną sytuację na świecie, póki co są to jedyne plany, które mogą nie wypalić, nie mniej takie zakusy są czynione. Byłby to rekordowy kalendarz w historii serii.
Według niektórych dziennikarzy, tak obszerny kalendarz będzie możliwy poprzez skrócenie niektórych weekendów wyścigowych do dwóch dni, a zatem jednego treningu w sobotę.
Limit płac
W poniedziałek ekipy miały się zgodzić na wprowadzenie limitu płac dla kierowców, który byłby kolejnym etapem ograniczania kosztów w F1. W przyszłym roku wejdzie w życie limit wydatków – $145 mln, które mają spadać o $5 mln w kolejnych dwóch latach, dochodząc do stałego limitu $135 mln od 2023 roku.
Limit ten nie obejmuje płac najważniejszych ludzi w ekipie, jednak zespoły zgodziły się by limit wynosił $30 mln. Aktualnie wyższe zarobki mają tylko Lewis Hamilton i Sebastian Vettel. W Aston Martinie Niemiec zarabiać ma mniej, a Lewis nadal negocjuje swój kontrakt z Mercedesem, deklarując, że “kilka pytań wymaga jeszcze odpowiedzi”.
3x Nie
Również z poniedziałkowego spotkania: Zespoły F1 nie zgodziły się po raz trzeci na wprowadzenie wyścigów kwalifikacyjnych z odwróconą kolejnością z klasyfikacji generalnej. Plan prawdopodobnie upadł na najbliższe lata.
Imola z poprawkami i mistrzem?
McLaren przywiezie na najbliższy weekend wyścigowy na Imoli kolejny pakiet poprawek do swojego samochodu, licząc na powrót do walki o 3. miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Ostatnie kilka wyścigów było dla ekipy z Woking niego gorsze i teraz liczy ona na poprawę sytuacji.
Kolejne poprawki będzie miało również Ferrari, które zapowiedziało mocną poprawę w drugiej części sezonu.
Na Imoli Mercedes powinien zapewnić sobie tytuł w klasyfikacji konstruktorów. Aby sięgnąć po tytuł, zespół z Brackley musi zdobyć nie mniej niż 32 punkty mniej od Red Bulla. De facto oznacza to, że już 12 punktów zdobyte przez Mercedesa, niezależnie od wyników innych, da im tytuł.
Norris przeprasza
Lando Norris opublikował wczoraj w swoich mediach społecznościowych oświadczenie, w którym przeprasza za “głupie i nieostrożne” wypowiedzi w mediach w ostatnim czasie. Sprawa dotyczyć może dwóch wypowiedzi – Norrisa na temat Lance Strolla po ich kontakcie w GP Portugalii oraz Norrisa o rekordzie zwycięstw Lewisa Hamiltona.
Lando zapytany o osiągnięcie swojego rodaka stwierdził, że nie dba o nie, gdyż w samochodzie, jakim dysponuje Lewis, powinien wygrywać wszystkie wyścigi.
“Cieszę się z jego szczęścia, ale ten rekord nic dla mnie nie znaczy. Jeździ autem, którym powinien wygrywać praktycznie wszystkie wyścigi. Musi pokonać jednego czy dwóch kierówców i tyle. Choć trzeba mu oddać, że robi świetną robotę” – powiedział tuż po niedzielnym wyścigu Norris i za ten komentarz – choć mocno prawdziwy – przeprosił.
I owe an apology. I’ve been stupid and careless with some things I’ve said lately in media and interviews, and haven’t shown the respect I should have to certain people. I’m not that kind of person, so know I should apologise to them but also everyone reading/listening. Sorry
— Lando Norris (@LandoNorris) October 27, 2020
Russell ufa Toto
Szef Mercedesa powiedział młodemu Anglikowi, że będzie na gridzie w przyszłym sezonie i George Russell ufa jego słowom. Więcej o tym przeczytacie tutaj.
Toto Wolff przyznaje jednak, że “decyzja Williamsa dotycząca George`a nie będzie podjęta na podstawie umiejętności kierowcy, a będzie decyzją polityczną i komercyjną”.
Max na celowniku
Max Verstappen nabroił w miniony piątek, kiedy tuż kolizji z Lance Strollem, określił Kanadyjczyka mianami “retard” oraz “mongol”. Nie spodobało się to w Red Bullu, który ostrzegł kierowcę, prosząc, by takie komentarze więcej się nie powtórzyły.
Komentarze nie spodobały się również Unro Janchiv, Ministrowi Kultury Mongolii, która zapytała Red Bulla na Twitterze “Czy cały zespół został poinformowany o waszej inicjatywie “We Race As One”?


