Robert Kubica GP Japonii 2019 F1

Kubica: Najpierw ściganie, potem rola w F1. A trzeci powrót?

Priorytetem Roberta Kubicy na sezon 2020 jest ściganie się i dopiero, gdy otworzy sobie drzwi do regularnych startów w innej serii wyścigowej, pomyśli o roli w F1. To stąd może wynikać dość długi termin poznania jego przyszłości, podawany przez prezesa PKN Orlen, Daniela Obajtka.

Priorytety

 

W czwartek podczas spotkania z mediami przed Grand Prix Japonii Robert był pytany o swoją przyszłość.

„Moje myślenie krąży wokół ścigania się” – mówi Robert, który „skupia się na zapewnieniu sobie programu wyścigowego – prawdopodobnie poza F1 – zanim zdecyduje czy może połączyć rolę kierowcy rozwojowego ze swoją codzienną pracą” – czytamy na f1.com.

Jako dwa zespoły potencjalnie zainteresowane usługami Kubicy, połączonymi ze wsparciem PKN Orlen, wymienia się Haasa i Racing Point, ale raczej nie jest to katalog zamknięty.

„Plany posuwają się do przodu, ale nie ma jeszcze decyzji więc zobaczymy, co przyniosą następne tygodnie i jaki będzie tego rezultat. Mogę być zainteresowany rolą kierowcy rozwojowego, ale niekoniecznie. Wiele zależy od możliwości i tego, co będę robił jako główną rzecz w przyszłym roku. Kiedy to się rozstrzygnie, zobaczę, czy mogę jeszcze pracować nad czymś innym czy nie” – mówi Robert.

Wygląda na to, że Robert ma opcje startów już teraz, gdyż pytany, czy ma pewność, że będzie się ścigał w jakiejkolwiek serii w przyszłym roku, odpowiada: „Jeżeli nie będę się ścigał, to będzie wynikało to wyłącznie z mojej decyzji. Jestem przekonany, że jeżeli będę chciał jeździć w wyścigach, to będę się ścigał”.

„Moje myślenie skupia się na ściganiu i dopóki to się nie rozstrzygnie, nie będę myślał o niczym innym. Jestem przekonany, że konkluzja jest jedynie kwestią czasu, a potem zobaczymy” – dodaje Kubica.

Odpowiedź na bardzo ciekawe pytanie do Roberta – czy myśli w ogóle o trzecim powrocie do F1 – zamieścił na swoim blogu sokolimokiem.com, Mikołaj Sokół: „Przede wszystkim nie wiem, czy będę w Formule 1, dlatego nie ma tutaj za bardzo o czym rozmawiać. Musimy poczekać, zobaczyć. Jeśli chodzi o tak jakby trzeci powrót, to tak naprawdę nie myślę o tym, bo cele mogą być trochę inne. Na pewno gdyby była możliwość startów, to trudno byłoby nie powiedzieć nie, chociaż nie można też zagwarantować, że zawsze i w każdej sytuacji powiem tak”.

O co chodzi?

 

Niektórzy mogą zwrócić uwagę na to, że nieco inaczej kwestia obecności Kubicy w Formule 1 wygląda w wypowiedziach prezesa PKN Orlen, Daniela Obajtka. Mówi on, że koncern będzie w F1 i będzie z Robertem Kubicą – co nie wyklucza bycia w F1 bez obecności tam Roberta. Zapewne Orlenowi zależy na obecności Kubicy w F1, bo to ta seria gwarantuje największy splendor (czyli po prostu ekwiwalent reklamowy i rozpoznawalność biznesową). Dodanie do tego regularnych startów w dobrej serii – szczególnie na rynku bezpośrednich „wpływów” PKN Orlen, byłoby dla polskiego sponsora rozwiązaniem idealnym. Wiemy jednak, jaki jest Robert – nie lubi robić nic na pół gwizdka. Chce skupić się na robieniu dobrze jednej rzeczy – na pełnym powrocie do ścigania i czerpaniu z tego radości. To dlatego w 2018 roku nie zaangażował się w projekt LMP1 z Ginettą, dzięki czemu wypracował sobie powrót do F1 z Williamsem.

W całym partnerstwie Kubicy z Orlenem nie chodzi jednak o to, by ktoś był czyimś zakładnikiem i jak widzimy, możliwych jest jeszcze wiele scenariuszy.

Dodatkowo musimy wziąć pod uwagę jeszcze jeden ważny czynnik, który może sprawiać, że całe nasze rozważania mają mniejszy sens – być może rzeczywistość wyłaniająca się z wypowiedzi dla mediów nie jest na tyle dokładna lub aktualna, by wyciągać z niej wiążące wnioski. Pieniądze i rozmowy biznesowe lubią ciszę. Z drugiej jednak strony nie sądzę aby było tak, że wszystko już jest postanowione. Dlatego dość bezpieczny termin 1,5 – 2 miesięcy podany przez prezesa Daniela Obajtka. Musimy pamiętać, że Formuła 1 jest wyjątkową serią jeżeli chodzi o dość wczesne potwierdzanie składów na kolejne sezony. Jest to zrozumiałe. Sezon startuje praktycznie tuż po świętach. W innych seriach, które ściganie zaczynają w okolicach kwietnia czy nawet maja, nie musi się to rozstrzygać tak szybko.

Co z jazdą w F1?

 

Tradycyjnie pozostaje nam być cierpliwymi i czekać na oficjalne rozstrzygnięcia i decyzje. Tak jak wskazywałem we vlogu poczekanie z nimi trochę – szczególnie biorąc pod uwagę to, że Kubica ma już oferty na stole – wcale nie musi być złym pomysłem, bo nagle mogą otworzyć się nowe furtki („nie jest powiedziane, że ktoś nie zmieni swojej polityki” – Daniel Obajtek).

„Dopóki ja nie powiem, że to nie jest koniec, to nie będzie koniec” – te słowa Roberta Kubicy sprzed ponad 2 lat są nadal aktualne. Robert wprost mówi, że jeżeli pojawi się możliwość jazdy w F1, to trudno będzie ją odrzucić. I choć tak jak mówiłem – nie chcę kreować żadnej „misji 2021” – to ci będący nieco większymi optymistami mogą się teraz zastanawiać, co dla ewentualnych szans na jazdę w 2021 roku w F1 będzie lepsze – pozostanie w F1 za wszelką cenę jako kierowca testowy/rozwojowy czy udany sezon w innej serii.

Japonia

 

Wiem, że niektórzy chcieliby już wiedzieć, jaka będzie przyszłość Roberta, ale akurat czekania nikt nas nie musi uczyć więc jeżeli dla dobra sprawy trzeba poczekać jeszcze trochę, to zrobimy to.

Teraz trzeba cieszyć się pozostającymi weekendami wyścigowymi, choć przyznam Wam się szczerze, że ja tej Japonii jeszcze nie czuję, tak, jak chciałem. Być może ze względu na te pory rozgrywania, być może z racji choroby czy przemęczenia (choć nadrobiłem zaległości odpisując w tym tygodniu na niektóre maile z lipca!). Mam nadzieję, że w niedzielę rano właściwe tak świetnemu wyścigowi emocje przyjdą.

A mamy póki co powody do zadowolenia, bo drugi trening był obiecujący – Kubica mimo wszystko jechał agresywnie i pewnie, uzyskując regularnie lepsze czasy od Russella, który na usterki się nie skarżył. To może zwiastować całkiem przyjemną niedzielę, choć na fajerwerki nastawiać się nie możemy.

Teraz trzeba przetrwać sobotę. Nasze zadanie jest dość łatwe – wytrzymać dzień bez emocji związanych z jazdą. Trudniej mają ci na miejscu – taki tajfun, jaki zmierza do Japonii to nie jest nasza polska burza majowa. Trwa dłużej i może mieć znacznie poważniejsze skutki. Oby rzeczywiście „przeszło bokiem”.

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Archiwum

Tego dnia w F1 - 16 października

Urodził się Kimi Raikkonen, mistrz świata z 2007 roku, drugi zawodnik sezonów 2003 i 2005 oraz trzeci w latach 2008, 2012 i 2018 (309 startów, 21 wygranych, 18 pole positions, 46 najszybszych okrążeń i 103 podia).

Alan Jones wygrywa GP Las Vegas. Było to jego 12. i ostatnie zwycięstwo w karierze oraz 24. i ostatnie podium. Ostatni raz z pole position startuje Carlos Reutemann, a jedyny raz na podium gości Bruno Giacomelli. Mistrzostwo świata zapewnia sobie w tym wyścigu Nelson Piquet – to jego pierwszy z trzech tytułów.

Eddie Irvine triumfuje w GP Malezji. To jego 4. i ostatnie zwycięstwo w F1.

Robert Kubica testuje na torze Hungaroring bolid Williamsa z 2014 roku.

Najnowsze wpisy