Wieczór pesymizmu (słusznego?)

Weszliśmy w rozstrzygający okres jeżeli chodzi o ustalanie składów zespołów na przyszły rok. Miejsc zostało już bardzo niewiele, a skoro jednym z kandydatów na nie jest Robert Kubica, bardzo mocno oczekujemy pozytywnych wieści o jego szansach. Takich nie dostarczył Sebastian Parfjanowicz w środowym wydaniu Sportowego Wieczoru na TVP Sport. Wręcz przeciwnie.

Pozwolę sobie najpierw streścić stwierdzenia, jakie padły z ust dziennikarza, który gościł na kilku grand prix w tym roku, w tym ostatnio na Monzy. Według niego potrzeba nam teraz cierpliwości. Parfjanowicz informuje o spotkaniu, jakie w niedziele miało odbyć się w motorhome Williamsa. Uczestniczył w nim Alex Alunni Bravi, który „robi wszystko, aby Robert w Formule 1 został”. Uczestniczyć mieli w nim również przedstawiciele firmy, która chce w tym Robertowi pomóc. Jak zagadkowo powiedział Parfjanowicz: „Na początku przyszłego roku, kiedy będzie zaczynał się sezon F1, ma dojść do fuzji Orlenu i Lotosu. Razem można więcej i tak to zostawię. Bo więcej na pewno zapłacić trzeba będzie. W tym roku ten fotel Roberta Kubicy kosztował 10 mln euro i mówi się, że w przyszłym roku za ten fotel w Williamsie, bo chętnych nie brakuje, trzeba będzie zapłacić €15 mln euro, a może nawet 20 mln euro bo już takie kwoty padają. Był już kiedyś taki Pastro Maldonado, którego sponsorzy za fotel w Williamsie zapłacili 40 mln euro” – mówi. Dodaje on przy tym, że taki sponsoring się opłaca i przedstawia wyliczenia, że w samym ekwiwalencie reklamowym zwróciło się już 7,5 mln dolarów.

A teraz mój komentarz do powyższego. Dziwię się tu porównaniu Roberta Kubicy do Pastora Maldonado, dziwię się też takim operowaniem kwot akurat w tym programie. Z jednym się jednak zgodzę – w Williamsie dojdzie do licytacji i fotel dostanie ten kierowca, który zaproponuje większe wsparcie sponsorskie. Nie jest również tajemnicą, że PKN Orlen może i chciałby (w większości) mocniej wesprzeć Roberta Kubicę, ale są też granice rozsądku, których wszystkie strony, poza Williamsem, są świadomi. Jak widzimy również – rozmowy cały czas trwają, wiele stron stara się by Robert został w F1 i wcale nie jest tak – co możecie przeczytać w zagranicznej prasie – że Nicholas Latifi już podpisał kontrakt na starty w 2020 roku.

W materiale pojawia się również zestawienie zespołów, które mają już składy na przyszły rok oraz wolnych miejsc. Parfjanowicz mówi, że wolne miejsca są tylko w Haasie i Williamsie, gdyż Alfa Romeo obiecała już fotel Antonio Giovinazziemu, a do tego są zmuszeni dać jedno miejsca swojemu juniorowi. Jeżeli chodzi o Haasa, to dziennikarz mówi: „Również my łączyliśmy Roberta Kubicę z Haasem, bo rzeczywiście kontakt był, ale właściciel firmy Gene Haas ma dużo własnych pieniędzy i jest tak zniesmaczony sytuacją ze sponsorami, że będzie chciał zachować autonomię w swoich decyzjach i tą decyzją będzie tu Nico Hulkenberg, odrzucony z Renault”.

Mój komentarz: Tu również kilka rzeczy mnie dziwi. Po pierwsze pewność co do Alfy Romeo. Po drugie zupełnie nie rozumiem wypowiedzi o Gene Haasie. Po pierwsze, to że ma dużo własnych pieniędzy coś zmienia? Raczej nie skoro sam Haas mówi, że w USA jesteś biznesmanem, gdy twój biznes przynosi zyski i to jest dla niego najważniejsze. Po drugie Gunther Steiner mówił niedawno w rozmowie z jednym z niemieckich podcastów, że bardzo chętnie przyjmą kolejnego sponsora i jeżeli dziennikarz zna kogoś, kto może być sponsorem ekipy to może dać mu numer Steinera. Nie wiem, czemu sponsor miałby przeszkadzać w autonomii decyzji zespołu. No chyba, że chodzi o decyzję dotyczącą wyboru kierowcy. Ale wówczas można zapytać co ma z tym wspólnego obecna sytuacja sponsorska. Przecież Rich Energy nie miało „swojego” kierowcy w Haasie. Pomijam fakt, że stawianie w takiej wypowiedzi w jednym rzędzie takiego partnera jak PKN Orlen z kabareciarzami z Rich Energy jest przynajmniej nie na miejscu. I jestem pewien, że Gene Haas doskonale wie, jakiego kalibru partnerem mógłby być PKN Orlen. Dodatkowo nie brana jest zupełnie pod uwagę sytuacja Nico Hulkenberga. Możemy podejrzewać, że Niemiec ma kontrakt od Haasa na stole, ale raczej nie śpieszy się z jego podpisaniem. Wspominany przez Steinera wybór między Grosjeanem a Hulenbergiem oczywiście nie istnieje – zespół F1 nie może sobie pozwolić na przyznanie się w mediach, że kierowca nie chce w nim jeździć. Dlatego nadal „dokonywany jest wybór”. A co jeżeli Hulkenberg dostanie lepszą ofertę? Co wówczas zrobi Haas? Ta sprawa wcale nie jest tak oczywista i jednoznaczna jak przedstawia to Parfjanowicz. Bo jeżeli Nico jednak nie zwiąże się z Haasem, to wówczas Amerykanie będą musieli obniżyć swoje niedorzeczne wymagania i szansa znów może się pojawić. Bo to wcale nie jest tak, że oferty nie było. Była niejedna, ale żadna nie nadawała się do akceptacji.

Potem następuje ocena Roberta Kubicy: „Nie pomógł sobie jazdą w tym sezonie i nawet jeżeli będziemy spekulowali, że brytyjski zespół – brytyjski zespół, to świat widzi wyniki, szczególnie te w kwalifikacjach bo to one są próbką możliwości kierowcy” – mówi Parfjanowicz, wykluczając patrzenie na klasyfikację generalną. Otrzymujemy porównanie, że obecny sezon wygląda tak, jak wyścig na „dziwnych gokartach” (stock carach) Kubicy i Russella na „torze żużlowym” (torze szutrowym przeznaczonym do wyścigów stock carów), gdzie to Robert Kubica prowadził od samego początku, a potem George Russell go wyprzedził.

Mój komentarz: Odnoszę wrażenie, że w materiale koniecznie chciano pokazać fragmenty tego pojedynku w stock carach, zorganizowanego przez Sky Sports i wciśnięto go na siłę, bo żadnej analogii do sytuacji Kubicy tu nie widzę. No chyba że odwrotną – to Russell jest z przodu zawsze, a Kubica zdobywa punkt. Co do oceny „możliwości” Roberta Kubicy i tego że sobie nie pomógł, to fajnie byłoby zadać to pytanie Robertowi, jego ocena byłaby tu najbardziej wartościowa.

W materiale zamieszczony jest również wywiad z szefem Pirelli Motorsport, Mario Isolą, który mówi o problemach z jakimi musiał zmierzyć się Robert Kubica wracając do Formuły 1. Nie pada tam jednak stwierdzenie, że to one są teraz przyczyną gorszych wyników Roberta Kubicy na tle rywala z zespołu.

Cały materiał zobaczycie tutaj (od około 15 minuty).

Smucić się?

 

Głupio mi strasznie, że wyszła z tego krytyka materiału TVP. Przystępując do pisania tekstu nie miałem takiego zamiaru, bo bardzo cenię to, co w tym sezonie robią reporterzy tej stacji podczas weekendów grand prix – również Sebastian Parfjanowicz. Ciekawe wywiady, interesujące rozmowy z Robertem, w których udaje się wytworzyć fajną atmosferę i dowiedzieć czegoś więcej – to wielki wkład TVP Sport w ten sezon i brawa dla nich.

Rozumiem też, że materiał raczej nie był przygotowywany „dla nas”, tylko dla tych, którzy śledzą F1 nieco mniej. Ale z drugiej strony czy w takim przypadku powinny być tak „ostro” wymieniane kwoty i powinno się oceniać Roberta pomijając warunki do ścigania jakie ma?

Jednocześnie – jak zauważyłem wyżej – Sebastian Parfjanowicz, mający z pewnością większe rozeznanie w zakulisowych rozmowach niż ja – ma sporo racji w niektórych kwestiach. Już po Verva Street Racing mówiłem i pisałem Wam, że będzie ciężko i takie przesłanie bije też z materiału TVP Sport. Według mnie jednak jest więcej pozytywnych przesłanek niż w omówionym wyżej materiale.

Jako kibice Roberta wiele razy przekonaliśmy się już, jak F1 potrafi być nieprzewidywalna – zarówno w pozytywny, jak i negatywny sposób. I dopóki ostatni puzzel tej układanki nie trafi na swoje miejsce, dopóty będę wierzył w pozytywne rozwiązanie, ale nie zmuszam do tego Was. Każdy ma prawo do własnej oceny. Na pewno jednak odradzałbym hurra optymizm.

Keep Calm & Support Kubica

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Archiwum

Tego dnia w F1 - 16 września

Urodził się Karl Kling (11 startów, 2 podia, 1 najszybsze okrążenie).

Alberto Ascari wygrywa swój drugi wyścig w F1. Po raz pierwszy na podium staje Felice Bonetto, a 5. i ostatni najszybszy czas okrążenia wykręca w F1 Giuseppe Farina.

Graham Hill triumfuje w GP Włoch.

Juan Pablo Montoya wygrywa swoje pierwsze GP w F1, triumfując w GP Włoch.

Robert Kubica zajmuje 9. miejsce w GP Belgii. Wyścig wygrywa Kimi Raikkonen, a drugie miejsce zajmuje Felipe Massa. To sprawia, że Ferrari zapewnia sobie tytuł mistrzowski w tym sezonie. 100. start w F1 zalicza Mark Webber, a 50. start ekipa Red Bulla.

Pojawia się pierwsze, nie robione z ukrycia zdjęcie Roberta Kubicy.

Lewis Hamilton wygrywa Grand Prix Singapuru. Pierwsze najszybsze okrążenie w wyścigu wykręca Kevin Magnussen (jednocześnie pierwsze dla Haasa), a 150. start w F1 zalicza Nico Hulkenberg.

Najnowsze wpisy