Robert Kubica zapowiedź Grand Prix Węgier

Inspirowany Kubicą

Moje kibicowanie Robertowi Kubicy zaczęło się dość nietypowo. Nie byłem zagorzałym fanem w czasach „pierwszego” etapu kariery Polaka w Formule 1. Oczywiście, trafiały do mnie informacje o kolejnych sukcesach rodzimego kierowcy w królowej motorsportu, ale w tamtym czasie nie robiły na mnie wyjątkowego wrażenia. Byłem kibicem piłki nożnej, którego pozostałe wydarzenia sportowe niespecjalnie interesowały. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak wielki wysiłek towarzyszy nie tylko uprawianiu tego sportu, ale również (a może przede wszystkim) drodze, którą należy pokonać, aby móc się tam znaleźć.

Pamiętam dość dobrze doniesienia o fatalnym wypadku Roberta, który miał ogromny wpływ na przebieg jego postawy życiowej, a co za tym idzie również kariery. Bez wątpienia wydarzenie to miało również wyraźny wpływ na wiele osób zainteresowanych życiem i karierą naszego idola. Wypadek był jedynie początkiem żmudnej pracy i doświadczenia, które dla wielu osób stało się życiowa inspiracją na wielu płaszczyznach. Był również początkiem i częścią zmiany mojego myślenia na temat pojęcia sukcesu.

Bywam dość krytyczny wobec siebie, ale i również innych osób. Choć ciągle nad tym pracuję (z sukcesami), to takie podejście towarzyszyło mi podczas pierwszych doniesień o powrocie Roberta do uprawiania motorsportu. Był to lokalny rajd włoski. Z tego, co pamiętam, Kubica startował Subaru Impreza i udało mu się wygrać te zawody. Na tamten czas uważałem jednak, że ze względu na niską (w moim mniemaniu) rangę wygrana ta nic nie znaczy. Pomyślałem, że jego starania i tak są bezsensu i nie ma szans na realny powrót na szczyt.

W tamtym czasie, z różnych powodów w moim życiu działy się rzeczy, które pomagały mi zmienić moje krytyczne nastawienie do otoczenia. Część z nich odbywała się przy moim świadomym działaniu, a część była splotem wydarzeń i pojawiających się na mojej drodze ludzi. Właśnie w tamtym okresie dotarła do mnie informacja o wygraniu przez Roberta klasyfikacji generalnej rajdów w klasie WRC2. Zainteresowałem się kolejnymi pojęciami i czytałem o tym: czym są rajdy, klasa WRC, WRC2, jak wiele lat trzeba, aby opanować sztukę jazdy w rajdach, w wyścigach na torze, jakiej perfekcji wymaga ściganie się na najwyższym możliwym poziomie, jak duże nakłady finansowe pochłaniają te dyscypliny. Kolejne wątpliwości dotyczyły tego, jak wiele może przewidzieć kierowca i jednocześnie jak wiele jest aspektów, które pozostają poza jego wpływem. Testowanie granicy możliwości kontroli i przewidywania jest jedną z najbardziej ekscytujących stron motorsportu. Granica maksymalnej prędkości, z którą można pokonywać kolejne zakręty, zmienność warunków pogodowych, możliwości ludzkiego organizmu czy wreszcie postęp technologiczny. Przez kolejne kilka lat, które śmiało można dziś nazwać drogą powrotu Roberta do Formuły 1, obserwowałem poprzez media jego kolejne postępy – sukcesy, porażki wątpliwości i nadzieje.
Przyznaję, że nie wierzyłem w możliwość powrotu do najbardziej elitarnej klasy wyścigów. Z resztą, podparte było to samymi wypowiedziami Roberta, który mówił o specyfikacji bolidów, która mogłaby uniemożliwić mu swobodne sterowanie przy jego ograniczeniach. To właśnie jego samoświadomość, wiedza o własnych ograniczeniach, ale i możliwościach są dla mnie dużą inspiracją w działaniu i szukaniu nowych ścieżek rozwoju i doświadczeń. Potrzeba realnej oceny własnych możliwości, a także cech własnych charakteru. To coś, czego potrzebuję, zarówno na płaszczyźnie samorozwoju, a także, a może przede wszystkim, w relacjach z ludźmi. To jeden z tych aspektów, którego właściwie użycie pomaga mi wydobyć z siebie to, co najlepsze i dzielić się tym z innymi.

Niezliczona jest ilość odniesień i inspiracji, które idą za przykładem historii Roberta. Wytrwałość w dążeniu do osobistych celów: zawodowych, rozwojowych, poczucia własnej godności, budowania relacji – wszędzie tu mogę posłużyć się drogą Roberta. Jestem pod dużym wrażeniem jego szacunku do rywali, umiejętności godnej i niestrudzonej rywalizacji. Szacunek, jakim Roberta darzą kibice z całego świata świadczą o naturalności jego zachowania.

Najnowsze sukcesy Roberta, czyli ciężka, mozolna praca nad rozwojem bolidu, okupiona dużymi ograniczeniami możliwości jego zespołu pozwalają mi spojrzeć na pojęcie sukcesu z nieco innej strony. Nie ma tutaj miejsc na podium, nie ma odsłuchiwania Mazurka Dąbrowskiego ani szału marketingowego. Jest mozolna praca, okupiona dużymi przeszkodami. Są efekty, które dostrzec i docenić mogą jedynie nieliczni. Ci, którzy mają pełny wgląd w sytuację i wszystkie wydarzenia, głównie wewnątrz obecnego zespołu Roberta. To sukcesy, które nie są proporcjonalnie poparte atencją i splendorem. To osobiste sukcesy Roberta, który wykorzystuje pełen potencjał własnych, ludzkich możliwości. Jednocześnie z godnością i szacunkiem przyjmuje wszelkie ograniczenia z zewnątrz, na które nie ma wpływu. To ciężka praca, która daje mu osobistą satysfakcję, a która nierzadko częściej spotyka się z negatywnym odzewem wynikającym w dużej części z braku wiedzy i świadomości. To jedna z największych lekcji, które wyniosłem z obserwowania poczynań tego kierowcy. Będąc świadomym ograniczeń, ale i możliwości, dążyć niestrudzenie do celu, pomimo możliwego poczucia samotności w realizacji wytyczonej ścieżki.

Tegoroczne Grand Prix Węgier było pierwszym, które udało mi się obejrzeć na żywo. Było to niesamowite doświadczenie. Świetna organizacja, bardzo duża ilość kibiców, możliwość zobaczenia tego spektaklu z bliska. Ciarki na skórze, które przeszły moje ciało podczas skandowania nazwiska „Kubica” przez całą trybunę to jedno z ciekawszych doznań tego weekendu. Warto podkreślić bardzo dużą ilość kibiców z Polski, która zdecydowała się na przyjazd z Polski. Wszyscy z wielką dumą i wzruszeniem wspierali naszego kierowcę, który wyraźnie podkreślił, jak duże ma to dla niego znaczenie. Możliwość nawiązania takiej reakcji na emocje grupy osób jest jednocześnie ciekawym sposobem komunikacji między bohaterem sportowym, a całą rzeszą oddanych mu fanów.

W historii jest znanych wiele przypadków osób, które różnymi inspirowały rzesze ludzi. Robert Kubica czyni to na wielu aspektach. Poprzez powrót do normalnego funkcjonowania w życiu codziennym, ponowne uprawianie sportu na najwyższym poziomie. Także, a może przede wszystkim, poprzez szacunek do siebie i innych osób, mając na uwadze kolejne, niespodziewane możliwości i przeszkody, które pojawiają się na jego drodze.

Jakub Wrona

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Tego dnia w F1 - 18 września

Urodził się Marc Surer (90 startów, 1 najszybsze okrążenie).

„Oczywiście wolałbym być tam [w F1 – przyp. MC], ale takie jest życie i trzeba się z tym pogodzić. Nadal muszę pokonać wiele ograniczeń aby móc komfortowo usiąść w samochodzie na torze i nie mam tu na myśli tylko samochodu F1. Potrzeba trochę szczęścia i nie wszystko zależy ode mnie. Może to zabrzmieć źle, ale nadzieja umiera ostatnia. Wiara nic nie kosztuje. Nadal wierzę, ale nie bujam w obłokach, twardo stąpam po ziemi. To nie tak, że będę czuł się nikim jeżeli nie wrócę do F1. Nie o nią tu chodzi, ale o mnie” – odpowiada Robert na pytanie o powrót do F1.

Nico Rosberg w swoim 200. starcie w F1 odnosi 22 zwycięstwo. Było to też 200. GP dla zespołu Toro Rosso.

Przedstawiciel zespołu Racing Point, Stephen Curnow gości w siedzibie PKN Orlen. Tematem rozmów oczywiście przyszłość Roberta Kubicy.

Archiwum

Najbliższe Grand Prix F1

Grand Prix Niemiec

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Najbliższy wyścig DTM

Zolder

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Bądź na bieżąco

25-27 września:

godz. 10:00 – Pierwszy trening
godz. 14:00 – Drugi trening
godz. 11:00 – Trzeci trening
godz. 14:00 – Kwalifikacje
godz. 13:10 – Wyścig

godz. 13:00 – 1. trening
godz. 16:30 – 2. trening

godz. 10:40 – 1. Kwalifikacje
godz. 13:33 – 1. wyścig

godz. 10:30 – 2. kwalifikacje
godz. 13:33 – 2. wyścig

Popularne tagi