Tomiczek Giemza - podium

Sukces motocyklistów ORLEN Team na Hungarian Baja. Kuba Przygoński tuż za podium

Motocykliści ORLEN Team zdominowali tegoroczne podium Hungarian Baja. Adam Tomiczek wygrał rajd, a Maciej Giemza zajął 3. miejsce. Po sobotnich problemach z układem hamulcowym, w niedzielę dobre przejazdy mieli Kuba Przygoński i Timo Gottschalk, którzy awansowali o jedną pozycję i rywalizację zakończyli na 4. miejscu.

Motocykliści ORLEN Team stratowali w węgierskim rajdzie po raz pierwszy. Adam Tomiczek wygrał trzy z czterech odcinków specjalnych i tylko raz dał się pokonać Stefanowi Svitko, który zajął 2. miejsce w klasyfikacji generalnej ze stratę 2.37 min. Równą formę na szybkiej, kamienistej trasie utrzymywał Maciej Giemza. Zawodnik ORLEN Team w każdym z oesów osiągnął 3. czas.

– Dziś przejechaliśmy dwa odcinki po 82 km. Po wczorajszym dniu miałem tylko 30 s przewagi nad Stefanem Svitko. Dziś zaliczyłem dwa równe przejazdy, oba odcinki udało mi się wygrać i całe zawody kończę na pierwszym miejscu z przewagą ponad 2 min. Rajd był bardzo szybki z wymagającą trasą. Cały czas jechaliśmy po samochodach, więc z pętli na pętlę przybywało wystających kamieni, ale trzymałem dobre tempo i bardzo się cieszę z wyniku – powiedział Adam Tomiczek.

Motocykliści ORLEN Team znaleźli się także na czele klasyfikacji juniorów Hungarian Baja, zajmując dwie pierwsze pozycje.

– Bardzo się cieszę, że zakończyłem rywalizację na podium. Byłem tu po raz pierwszy i rajd mi się podobał, mimo że musieliśmy długo czekać na swoje przejazdy. Dobrze mi się jechało, motocykl spisywał się świetnie, a zespół wykonał swoją pracę bez zarzutu. Ominęły mnie problemy i oceniam ten start, jako bardzo udany – podsumował rajd Maciej Giemza.

Rajd na Węgrzech był ostatnią rundą Pucharu Świata FIM w rajdach Baja. Zwycięzcą cyklu okazał się Benjamin Melot, przed Jakubem Piątkiem i Sultanem Al-Balooshim. Zawodnicy ORLEN Team wystąpili w dwóch rundach. Adam Tomiczek zajął ostatecznie 4. miejsce, a Maciej Giemza 6.

Na niedzielnych odcinkach Hungarian Baja dobrze spisywali się Kuba Przygoński i Timo Gottschalk. Załoga ORLEN Team na obu oesach osiągnęła 3. czas, co przyniosło jej awans na 4. miejsce w klasyfikacji generalnej. W rajdzie zwyciężył Orlando Terranova (Mini John Cooper Works Rally), przed Martinem Prokopem (Ford Raptor) i Władimirem Wasiliewem (Toyota Hilux).

– Były to dla nas trudne zawody, z powodu awarii układu hamulcowego, która mocno nas spowolniła,
i która kosztowała nas dodatkową stratę za zbyt długi serwis. Poza tym, na odcinkach udało nam się nawiązać walkę z Prokopem i Terranovą, więc z tego się cieszę. Nasze następne zawody to Baja Poland. Jest to dla mnie bardzo ważny rajd i będę się starał powalczyć tam o zwycięstwo. Przyjadą Terranova, Prokop i Wasiliew, więc cała czołówka Pucharu Świata – zapraszam wszystkich do Szczecina i Drawska Pomorskiego – powiedział Kuba Przygoński.

W klasyfikacji Pucharu Świata FIA w rajdach Baja prowadzi Terranova, 2. jest Wasiliew, a 3. miejsce zajmuje Prokop. Kuba Przygoński i Timo Gottschalk znajdują się na 4. pozycji, ze stratą 7 punktów do podium. ORLEN Baja Poland odbędzie się w dniach 29 sierpnia – 1 września.

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Tego dnia w F1 - 15 listopada

Gerhard Berger wygrywa GP Australii, odnosząc 3. zwycięstwo w karierze.

Nico Rosberg triumfuje w GP Brazylii, odnosząc 13. zwycięstwo w karierze. Było to jego 40. podium.

Bardzo dobry rajd Wielkiej Brytanii w wykonaniu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka. Polacy tylko w dwóch na 19 OS-ów nie znajdują się w pierwszej dziesiątce. Raz zajmują czwarte, raz trzecie i raz drugie miejsce, zgarniając punkt na Power Stage. „Błoto, tak wiele błota. Nawet po opuszczeniu Walii, zajmowało ono sporo czasu podczas kolejnych dni. Samochód potrzebował troski po Rajdzie Wielkiej Brytanii. Nie było żadnych wypadków, nie była zatem uszkodzona, ale ilość wody i błoga była ogromna po 4 dniach rywalizacji. Uwielbiam pracować nad samochodem, ale od początku tygodnia wyjęliśmy z niego mnóstwo błota! Myślę, że jest to element pasji, którą ma się do sportu. Muszę poświęcić się w tym aspekcie po rajdzie i spędzić nad tym kilka dni, dlatego napisanie wam, jak poszło mi w Wielkiej Brytanii zajęło mi nieco więcej czasu. Myślę, że ten rajd był podsumowaniem drugiej części sezonu w moim wykonaniu. Miks pecha i momentów, w których moja forma i przyjemność z jazdy były bardzo wysokie. Weekend nie zaczął się w najlepszy sposób, bo na shakedownie mieliśmy problemy – coś zepsuło się w skrzyni biegów i straciliśmy olej. To wszystko wpłynęło na morale, ale następnego dnia rozpoczęliśmy dość ostrożnie. Mieliśmy dobry rytm, bez przygód, ale wiedzieliśmy, że to będzie długi weekend. Na trzeciej próbie mieliśmy kapcia kilka kilometrów po starcie. Straciliśmy prawie trzy minuty. Popołudniu straciliśmy kolejne 30 sekund [p moim wyjeździe. Niczego nie uszkodziliśmy, ale błoto zebrane z przodu sprawiło, że znacznie podniosła się temperatura. Drugi dzień rywalizacji rozpoczęliśmy z właściwym podejściem. Czekało nas 105 kilometrów zanim mogliśmy zmienić opony, ale nasze czasy były równe i dobre. Potem przyszły dwa ostatnie OS-y tego dnia, rozgrywane w nocy. Ostatni raz jeździłem po ciemku na szutrze rok wcześniej, ale pomimo tego, że widoczność nie była dobra (ze względu na deszcz i wiatr), podobało mi się. Wiatr był szalony kiedy czekaliśmy na dojazdówkach, nawet w samochodzie. Czuliśmy się jak podczas turbulencji w samolocie. Ostatni dzień wynagrodził nam trudy dwóch wcześniejszych. Zaczęliśmy dobrze, ale zużyliśmy opony, dlatego na Power Stage założyliśmy dwie nowe. Poszło bardzo dobrze i na dwóch ostatnich OS-ach zajęliśmy 2. i 3. miejsca. Byłem naprawdę zadowolony z tego, jak prowadziłem, a warunki były niesamowite – błoto i szalony deszcz, ale przyczepność była dobra mimo dużej ilości wody i udało mi się znaleźć właściwe czucie. Bez problemów moglibyśmy aspirować do 4. czy 5. miejsca, ale 3. miejsce na ostatnim OS-ie było dużą satysfakcją. Mieliśmy problemy w rajdach, szczególnie na początku sezonu, kiedy doświadczaliśmy miksu moich błędów i pechowych okoliczności. Ale od kilku rajdów byłem zadowolony z tempa, jakie mieliśmy. Czasem problemy techniczne przeszkadzały nam w kluczowych momentach, co nie jest dobre na morale, ale z tygodnia na tydzień miałem poczucie właściwego rozwoju. Wiele osób pyta mnie, co będę robił w 2016 roku. Moja Fiesta jest rozebrana, ale powoli przywracamy jej wygląd, żeby była gotowa do powrotu na trasy w pełnej formie. Pracuję nad tym, aby walczyć o czołowe pozycje w Monte Carlo, pierwszej rundzie WRC 2016, ale na tę chwilę nic nie jest jeszcze pewne. Nadchodzące tygodnie będą kluczowe i mam nadzieję, że niebawem będę mógł przekazać wam dobre wieści” – mówi Robert Kubica po zakończeniu rajdu.

Robert Kubica mówi, że podjął już decyzję w sprawie startów w 2019 roku. Nie ujawnia jej jednak.

Archiwum