Podsumowanie sezonu 2018-19 Formuły E

Miniony sezon Formuły E przyniósł wiele niezwykłych emocji. Podczas 13 wyścigów mieliśmy dziewięciu różnych zwycięzców, co nawet w Formule 1 mimo dłuższego kalendarza nie zdarzyło się od paru dekad. Dopiero w ostatnim wyścigu poznaliśmy mistrza świata, którym ponownie został Jean-Éric Vergne. Gdy coś się kończy – nadchodzi czas podsumowania, zatem przeżyjmy to jeszcze raz…

Nowy samochód

 

Ten sezon przyniósł rewolucję, bo model Spark-Renault SRT 01E odszedł w zapomnienie. Teraz kierowcy mogli zasiąść za kierownicą samochodu SRT05e, również przygotowanego przez Spark Racing Technology. Zaprezentowane na początku 2018 roku auto posiada dwukrotnie lepszą baterię wykonaną przez McLaren Applied Technologies, co pozwala na przejechanie pełnego dystansu wyścigu. Wiąże się to z rezygnacją ze zmian samochodów w połowie, co miało miejsce dotychczas. Ponadto, do dyspozycji jest większa moc. W trybie wyścigowym można było użyć 180 kW, a teraz do dyspozycji kierowcy mają 200 kW. Maksymalnie – aż 250. Samochód Gen2 jest również szybszy od poprzednika i może rozpędzić się do 280 km/h. Oczywiście auto wyposażone jest w nowy system halo, który chroni kokpit.

Oprócz nowego samochodu pojawił się tzw. Attack Mode, który daje kierowcom dodatkowe 25 kilowatów mocy po przejechaniu przez wyznaczoną część toru poza linią wyścigową. Informacja na temat tego, ile razy będzie można go użyć i na jak długo, FIA podaje na godzinę przed startem, aby zespoły nie mogły łatwo wkomponować tego trybu w strategię.

Równolegle z Attack Mode dalej działa FanBoost, polegający na kilkusekundowej dodatkowej mocy dla pięciu (a nie trzech jak dotychczas) kierowców, którzy otrzymali najwięcej głosów od fanów serii.
Zmieniła się również długość wyścigów. Kierowcy mieli dotychczas do przejechania wyznaczoną liczbę okrążeń, a wyścig standardowo trwał między 50 a 60 minut. W sezonie piątym wprowadzono limit czasowy wynoszący 45 minut. Po jego upływie kierowcy przejeżdżają jeszcze jedno, ostatnie okrążenie.

Lights out!

 

Sezon rozpoczął się od wyścigu na nowym torze. Arabskie miasto Ad-Diriyah było gospodarzem pierwszej rundy, która odbyła się 15 grudnia 2018 roku. Z pierwszej pozycji startował Antonio Felix Da Costa. Tuż przed półmetkiem wyścigu stracił jednak prowadzenie na rzecz Jeana-Érica Vergne’a. Kara drive through przyznana za przekroczenie zużycia mocy spowodowała jednak spadek na czwarte miejsce. Da Costa wrócił tym samym na prowadzenie. Później na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa z powodu stojącego na torze bolidu Jose Marii Lopeza. Restart odbył się na trzy minuty przed końcem, a Vergne już od zielonej flagi ruszył do ataku. Ostatecznie musiał jednak pogodzić się z drugą pozycją. Wygraną zanotował kierowca BMW i Andretti, stając się liderem klasyfikacji generalnej z dorobkiem 28 punktów.

Gorąca zima

 

W Marrakeszu Antonio Felix Da Costa stanął przed szansą oddalenia się od rywali w klasyfikacji po objęciu prowadzenia. Na 10 minut przed końcem jednak doszło do kontaktu między dwoma kolegami z BMW na dohamowaniu do siódmego zakrętu. Da Costa wjechał w barierę i jego wyścig się skończył. Alexander Sims natomiast utrzymał się na torze, jednak spadł z drugiej na czwartą pozycję. Liderem został kierowca Mahindry, Jerome D’Ambrosio, który w dramatycznej końcówce obronił pierwsze miejsce przed naciskającym go Robinem Frijnsem. Tym samym to on został liderem klasyfikacji. W styczniu odbyło się również E-Prix Santiago. Trzecią rundę ukończyło tylko 14 z 22 kierowców. Wśród ośmiu pechowców znalazł się posiadacz Pole Position, Sebastien Buemi. Od niego prowadzenie przejął Sam Bird i nie oddał go do końca. Dzięki nie najlepszemu występowi Jerome’a D’Ambrosio, Brytyjczyk wyprzedził go o dwa punkty, aby uplasować się na szczycie klasyfikacji. Wśród zespołów także zmiana warty, gdzie pałeczkę przejął Virgin.

Incydenty

 

W następnych czterech wyścigach z rzędu za każdym razem wyścig był przerywany z powodu czerwonych flag. W Mexico City w powietrze wzbił się Nelson Piquet. Tę rundę o włos wygrał Lucas di Grassi, wyrywając zwycięstwo z rąk (później ukaranego) Pascala Wehrleina, któremu skończyła się energia. W Hong Kongu wypadek z udziałem trzech samochodów – Felipe Nasr wjechał w barierę, a w niego Jerome D’Ambrosio i Pascal Wehrlein. Pięćdziesiąty wyścig w historii Formuły E po interwencji sędziowskiej wygrał Edoardo Mortara. E-Prix w miejscowości Sanya zostało wstrzymane po poważniejszym uszkodzeniu bolidu Simsa. Obrońca zeszłorocznego tytułu, Jean-Éric Vergne, w końcu zdobył tam zwycięstwo, dzięki czemu odrobił aż osiem miejsc w klasyfikacji. W Rzymie mieliśmy najdłuższy w tym sezonie wyścig, który potrwał dwukrotnie dłużej niż planowano po zakorkowaniu w szykanie, gdzie na barierę wpadł Lopez. On, jak i Vergne, również zamieszany w kolizję, wrócił do jazdy, ale Gary Paffett odpadł. Zwycięstwo natomiast odniósł Mitch Evans, przybliżając się do ścisłej czołówki.

Woda plus elektryczność

 

E-Prix Paryża było pierwszym w historii Formuły E wyścigiem rozgrywanym na mokrym torze. Start odbył się za samochodem bezpieczeństwa, po chwili kierowcy mogli ruszyć do akcji. 28 minut na zegarze i potężna ulewa nastała na torze w Paryżu. Nie obyło się bez kolizji, w wyniku których odpadli Tom Dillmann, Alexander Sims, Stoffel Vandoorne, Edoardo Mortara i Alex Lynn. Jakimś cudem sędziowie nie zdecydowali o czerwonej fladze – być może nie chcieli piątej z rzędu. Pod koniec nieszczęście miał też lider klasyfikacji Jerome D’Ambrosio. Najwyższy stopień podium przypadł Robinowi Frijnsowi. Ósmy zwycięzca w ósmym wyścigu sezonu mógł też pochwalić się prowadzeniem w generalnym zestawieniu.

Koniec serii

 

Każda seria musi się kiedyś skończyć i do tego doszło podczas E-Prix Monako. Startujący z pierwszego pola Jean-Éric Vergne wygrał wyścig, a jego kolega André Lotterer w samej końcówce awansował z 10. na 7. miejsce, dając kilka cennych punktów więcej dla prowadzącego w klasyfikacji zespołów DS Techeetah. Po tym wyścigu Vergne miał 87 punktów, Lotterer 86, a Frijns 81.
W Berlinie kolejny kierowca zanotował drugą wygraną w sezonie, mianowicie Lucas di Grassi. W domowym wyścigu Audi święciło triumfy, zdobywając najwięcej punktów i wskakując na drugie miejsce w klasyfikacji, 25 punktów za Techeetah.

Droga do mistrzostwa

 

E-Prix Szwajcarii rozpoczęło się od karambolu, blokując przejazd. Z przodu Pascal Wehrlein nie miał gdzie się zmieścić i na szykanie uderzył w barierę, a w niego wjechał Max Gunther. Dodatkowo, z tyłu stawki Jerome D’Ambrosio wprawił w obrót Robina Frijnsa. Po okresie czerwonej flagi sędziowie zdecydowali o wznowieniu wyścigu z zachowaniem oryginalnych pozycji startowych, co kilku kierowców chciało zaprotestować. Pierwsza trójka ukończyła wyścig bez zmian, chociaż pod koniec zaczął padać deszcz. Jean-Éric Vergne wygrał trzeci raz w tym sezonie, a jego przewaga w klasyfikacji generalnej nad drugim Lucasem di Grassim zwiększyła się z 6 do 32 punktów. To dawało mu wielkie nadzieje na zdobycie trofeum w Nowym Jorku. Pierwszy wyścig jednak wszystkiego nie rozstrzygnął, bo Vergne w końcówce był zamieszany w kolizję, co pozbawiło go punktów, natomiast Lucas di Grassi dojechał piąty, zmniejszając stratę do 22 oczek. Buemi i Evans, którzy dojechali odpowiednio na pierwszym i drugim miejscu, również jeszcze liczyli się w walce o tytuł. Następnego dnia szanse tego drugiego przekreśliła jednak sesja kwalifikacyjna, której nie wygrał, przez co jego strata stała się niemożliwa do odrobienia. Drugi wyścig w New York City był dość spokojny. Pretedenci nie mogli wiele zrobić, a w końcówce obaj zaliczyli kolizję. Ostatnią rundę wygrał Robin Frijns, ale największe powody do radości miał Jean-Éric Vergne, bo to on po raz drugi został mistrzem Formuły E. Odkupienie nadeszło w zespole Techeetah, bo tym razem Audi ich nie dogoniło, więc mistrzostwo zespołów także jest po ich stronie.

Okiem autora

 

Bez wątpienia oglądaliśmy bardzo ciekawy sezon Formuły E. Można chyba powiedzieć, że spośród pięciu to jest ten najlepszy. Samochody Gen2 wyglądają futurystycznie, a właśnie o ukazywanie przyszłości chodzi w Formule E. Ta seria jest dobrą alternatywą dla Formuły 1, jeśli ktoś nie chce oglądać nudnych wyścigów lub dominacji jednego zespołu albo kierowcy (chociaż ostatnie Grand Prix były czymś innym). Teraz czas na przerwę, jednak już niedługo testy w Walencji, natomiast w listopadzie jedziemy dalej – z szóstym sezonem Formuły E.

Klasyfikacje końcowe Formuły E zobaczycie tutaj.

Autor: O FOrmule E

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Tego dnia w F1 - 16 września

Urodził się Karl Kling (11 startów, 2 podia, 1 najszybsze okrążenie).

Alberto Ascari wygrywa swój drugi wyścig w F1. Po raz pierwszy na podium staje Felice Bonetto, a 5. i ostatni najszybszy czas okrążenia wykręca w F1 Giuseppe Farina.

Graham Hill triumfuje w GP Włoch.

Juan Pablo Montoya wygrywa swoje pierwsze GP w F1, triumfując w GP Włoch.

Robert Kubica zajmuje 9. miejsce w GP Belgii. Wyścig wygrywa Kimi Raikkonen, a drugie miejsce zajmuje Felipe Massa. To sprawia, że Ferrari zapewnia sobie tytuł mistrzowski w tym sezonie. 100. start w F1 zalicza Mark Webber, a 50. start ekipa Red Bulla.

Pojawia się pierwsze, nie robione z ukrycia zdjęcie Roberta Kubicy.

Lewis Hamilton wygrywa Grand Prix Singapuru. Pierwsze najszybsze okrążenie w wyścigu wykręca Kevin Magnussen (jednocześnie pierwsze dla Haasa), a 150. start w F1 zalicza Nico Hulkenberg.

Archiwum