Telewizja Sky Sports pokazała wreszcie tę bardziej interesującą nas, “wyścigową” część materiału z Robertem Kubicą i George Russellem na torze stock carów. W kilkuminutowym materiale dowiadujemy się, że Robert Kubica był bardzo szybki w treningu, ale w wyścigu zaliczyć obrót. Całość miała oczywiście charakter zabawy, podczas której nie zabrakło ciekawych wypowiedzi i żartów.
W serii stock carów od czasu do czasu ściga się główny mechanik Roberta Kubicy, Ben Howard. Na tor zaprosił on reportera Sky Sports Martina Brundle oraz kierowców Williamsa – George Russella i Roberta Kubicę.
Najpierw odbył się trening, a potem panowie urządzili sobie mały wyścig. Z pierwszego miejsca ruszał Robert, za nim George, Marting Brundle i Ben Howard. Robert ruszył dobrze, potem został wyprzedzony przez George`a, po czym niestety obrócił się na torze. Poniżej zobaczycie to nagranie:
Wcześniej znaliśmy już treść wywiadu, który towarzyszył zabawie w samochodach. Poniżej ją przypominam.
Robert Kubica zapytany o wrażenia mówi, że jest to coś zupełnie innego niż samochody, którymi miał okazję dotychczas jeździć.
„Jeżeli chodzi o formę jesteśmy daleko od miejsca, w którym chcielibyśmy być, ale to, że ukończyliśmy wszystkie wyścigi jest pocieszeniem” – powiedział natomiast George Russell, zapytany o tę skuteczność finiszowania przez Martina Brundle.
Zapytany o swój powrót, Robert powiedział, że to dobre doświadczenie i miło jest wrócić, choć oczywiście wolałby być z przodu. Polak jednocześnie porównał obecną Formułę 1 do tej sprzed 10 lat.
„Formuła 1 bardzo się zmieniła, nie można powiedzieć czy na lepsze czy gorsze, jest po prostu inna. Czasem słyszy się głosy od starszych kierowców, że to nie ta F1 co kiedyś. Sobota jest w miarę podobna – chodzi o wyciskanie maksimum z samochodu, ale w wyścigach chodzi o oszczędzanie opon, paliwa. Powiedziałbym, że wyścigi dziś są dziś bardziej jak endurance niż sprint” – powiedział Robert.
Polak powiedział też, że w Australii czuł się jak debiutant.
„Oczywiście znam dobrze padok, wiem, ile kosztuje praca z zespołem, ale w warunkach prowadzenia samochodów F1, jestem jak debiutant. George jest bardzo utalentowanym kierowcą, wygrał wszystko co było możliwe w juniorskich seriach i miło patrzeć, jak pracują ci młodzi kierowcy, z jaką wiedzą wchodzą do Formuły 1. Za moich czasów nie mieliśmy tylu możliwości co oni. Nie było tylu programów juniorskich, nie było tak wielu możliwości pracy z zespołami” – powiedział Robert.
„Samo bycie tu jest wielkim wyróżnieniem. Oczywiście, obaj jesteśmy zwycięzcami, fighterami więc chcielibyśmy więcej. Dla mnie to są też nowe doświadczenia, pracy dla zespołu. W Williamsie jest 750 osób i to my musimy im wyznaczać im kierunek działań” – powiedział Russell zapytany o swoje odczucia po debiucie. Zapewnia również, że cieszy się, z dobrych wyników innych debiutantów, bo to też świadczy na jego korzyść” – powiedział Russell zapytany o swoje odczucia.
Brundle zapytał, czy widzą jakąś szansę na poprawę Williamsa w tym sezonie. Na to pytanie odpowiadał tylko Russell.
„Musimy zrozumieć, jaka jest forma bolidu, dlaczego taka jest. To wszystko jest długim procesem, samo stworzenie przedniego skrzydła to 6-8 tygodni. Wierzę, że jest światełko w tunelu” – stwierdził Anglik.
A jak czuje się Robert wiedząc przed wyścigiem, że i tak nie maja szans na punkty?
„Zawsze trzeba dawać z siebie wszystko. Oczywiście chciałoby się być wyżej i na dłuższą metę taki stan może być ciężki, ale zawsze trzeba starać się zrobić swoje dla siebie, dla zespołu i starać się poprawić” – powiedział Kubica.
„Mimo że auto jest z tyłu stawki, to i tak jest to bolid Formuły 1 i musi być wspaniale nim jeździć?” – zapytał Brundle.
„Tak i nie” – odpowiedział… George Russell. „W porównaniu z autami sprzed 5 lat jeździmy sekundę szybciej od nich. Nadal mamy jednak pewne problemy, które musimy pokonać. Są one relatywnie łatwe do pokonania i nie wiemy, jaki zysk nam to da. Teraz musimy optymalizować to co mamy w każdym wyścigu” – powiedział Russell.


