Jakub Przygoński piąty w trzeciej rundzie Driftingowych Mistrzostw Polski

Jakub Przygoński, kierowca ORLEN Team, po pojedynku z Markiem Wartałowiczem zakończył weekendową rywalizację na Autodromie Bemowo. Dwudniowe zawody odbywały się w zmiennych warunkach pogodowych – padający podczas sobotnich kwalifikacji deszcz mocno wpływał na stan nawierzchni, co nie pozostawało bez wpływu na wyniki poszczególnych drifterów walczących o mistrzowski tytuł.

Jakub Przygoński broni tytuł driftingowego mistrza Polski z 2018 roku. W poprzedniej rundzie, rozegranej na torze w Kielcach 14-15 czerwca, zajął 2 miejsce, uznając wyższość Pawła Borkowskiego.

– Cieszę się z tego występu, to były fajne zawody. Podczas walki z Markiem Wartałowiczem w TOP8 mieliśmy emocjonujące przejazdy. Było trochę zamieszania podczas kwalifikacji z powodu awarii technicznej, ale zespół szybko naprawił samochód, z czego się bardzo cieszę. Teraz na pewno trzeba jeszcze trochę popracować nad autem, poprawić drobne usterki i pojechać na kolejną rundę. Na torze w Czechach jeszcze się nie ścigałem i jestem ciekaw jak sobie tam poradzimy – powiedział po zawodach Jakub Przygoński, kierowca ORLEN Team.

Podobnie jak w Kielcach najlepszy na Autodromie Bemowo okazał się Paweł Borkowski, który pokonał w finale pogromcę Jakuba Przygońskiego, Marka Wartałowicza. Po trzech rozegranych rundach Jakub Przygoński zajmuje 5. miejsce w klasyfikacji generalnej DMP. Kolejna runda Driftingowych Mistrzostw Polski zostanie rozegrana już za tydzień na torze Autodrom Sosnova.

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Tego dnia w F1 - 21 stycznia

Urodził się Yuji Ide. Japończyk zaliczył 4 starty w Formule 1 w sezonie 2006 zanim FIA odebrała mu superlicencję z powodu zbyt niebezpiecznej jazdy.

Jacques Laffite wygrywa GP Argentyny, odnosząc 2. zwycięstwo w karierze. W F1 debiutuje Elio De Angelis.

Robert Kubica po raz ostatni bierze udział w Rajdzie Monte Carlo. Polak tym razem występuje współpracując z BRC. Pierwszego dnia Robert zajął dwa ósme miejsca. Niestety, już na 6. kilometrze trzeciego OS-u Robert ześlizgnął się z drogi. Auto Roberta, szczególnie po uderzeniu Elfyna Evansa, było zbyt uszkodzone i Kubica musiał wycofać się z rajdu. Był to przedostatni start rajdowy Kubicy.

„Musieliśmy dać Robertowi Kubicy więcej czasu za kółkiem. W jego przypadku sytuacja była szczególna. Konieczna była ocena jego możliwości prowadzenia bolidu Formuły 1 po wypadku, jakiego doznał w 2011 roku. Dlatego zorganizowaliśmy poważny program testowy, podczas którego powiedziałbym, że obie strony poznawały możliwości drugiej. Będziemy kontynuować ten proces nauki. Robert został naszym kierowcą rezerwowym i będzie uczestniczył w niektórych testach. Zobaczymy, gdzie nas to zaprowadzi. Kubica może stać się kandydatem do walki o miejsce w Williamsie w 2019 roku. Robert jest w podróży do pełnego powrotu do F1 z traumy, którą doświadczyło jego ramię po wypadku rajdowym. Należą mu się za to słowa uznania, bo wymagało to olbrzymiego poświęcenia, odwagi i mnóstwo pracy. Tę podróż kontynuuje w tym roku z nami jako kierowca rozwojowy i rezerwowy. Nie zawsze ostatecznie chodzi o brak czegoś. To bardzo konkurencyjny rynek, a rywalizacja o miejsce wyścigowe jest bardzo duża. Jest bardzo bardzo wielu utalentowanych kierowców, a mniej miejsc w zespołach. Dla Roberta nie będzie tu wyjątku. Musi wywalczyć sobie prawo do fotela pierwszego kierowcy, gdziekolwiek będzie on dostępny w 2019 roku” – mówi Paddy Lowe.

Archiwum