Aż milion osób zgłosiło się po bilety na Grand Prix Holandii. Otrzyma je – w drodze losowania – tylko co dziesiąta. Opcji na zdobycie wejściówek jest już niewiele.
W maju władze F1 zapowiedziały wielki powrót słynnego toru Zandvoort do przyszłorocznych zmagań. Kontrakt został podpisany na co najmniej trzy lata. Będzie to pierwszy wyścig królowej motorsportu na tym obiekcie od 1985 roku.
Zainteresowanie powracającym do kalendarza holenderskim torem przerosło wszelkie oczekiwania – zarówno ze strony organizatorów, jak i kibiców. Sprzedaż biletów już ruszyła, jednak ich zdobycie nie jest takie proste. By w ogóle móc zakupić wejściówki na to historyczne Grand Prix, należało wziąć udział w losowaniu. Chętnych nie brakowało, ponieważ zgłosiło się ponad milion osób, podczas gdy obiekt może pomieścić 105 tysięcy kibiców każdego dnia. Ci, którym szczęście nie dopisało, mogą liczyć na to, że ktoś nie opłaci swoich wejściówek i wrócą one do dostępnej puli. Część biletów pojawi się również na dutchgp.com. Planowane jest również stworzenie platformy, na której będzie można sprzedać swój bilet w przypadku rezygnacji. Dostępne będą również wejściówki w ramach F1 Experience.
Biorąc pod uwagę to, jakie emocje towarzyszą kibicom w związku z tym Grand Prix, może się okazać, że organizatorzy nie będą w stanie sprostać ich oczekiwaniom. Spektakularność ostatnich sezonów pozostawia wiele do życzenia, a tym samym dobre widowisko na Zandvoort stoi pod znakiem zapytania.
Sebastian Vettel oraz Lewis Hamilton wykazali zwątpienie, czy aby na pewno Zandvoort powinien mieć swoje miejsce w kalendarzu. Brytyjczyk wskazuje przede wszystkim na trudności w wyprzedzaniu. Gerhard Berger stwierdził natomiast, że według niego lepszy do organizacji GP Holandii byłby tor Assen. Wskazywał on na większe trybuny, lepszy padok i większe zaplecze logistyczne.
Jarno Zaffelli, który sprawuje pieczę nad pracami renowacyjnymi, wychodzi na przeciw wątpliwościom. W rozmowie dla RaceFans.net zapewnia, że obiekt zostanie przystosowany do standardów dyktowanych przez F1. „Niektóre zmiany będą zauważalne, inne nie. Liczą się detale. Głównym celem jest pozostawienie historycznej natury toru. Nie zamierzam niszczyć postaci i dziedzictwa Zandvoort” – mówi.
„Zostawimy pułapki żwirowe. Optowały za tym wszystkie strony projektu” – dodaje.
Niezależnie od tego, co będzie dziać się na torze, holenderscy kibice, którzy przemierzają świat za Maxem Verstappenem, pokazują jak wielkie widowisko potrafią stworzyć na trybunach. Należy więc sobie tylko wyobrazić, jak będzie wyglądać to w przyszłym sezonie na Zandvoort.
Monika Chrustek


