Czy GP Monako jest nudne?

Przy okazji Grand Prix Monako, w mediach pojawiają się liczne głosy, że wyścigi w Księstwie są nudne. Nie inaczej było w tym roku.

To fakt, charakterystyka toru nie sprzyja tam „tasowaniu” się stawki, ale zdaje się, że Monako dysponuje innymi walorami.

Wprawdzie nie doszło do udanego manewru wyprzedzania, ale ostatnie okrążenia i ataki Maxa Verstappena na mającego problemy z oponami Lewisa Hamiltona budziły naturalne emocje. Te trzymające w napięciu chwile „zawdzięczamy” niejako mechanikom Mercedesa, którzy w trakcie jedynej wizyty w pit lane, podczas gdy rywale zakładali opony twarde, Hamiltona „wyposażyli” w mieszankę pośrednią. Można ich usprawiedliwiać, że spodziewali się jeszcze jednej serii wizyt w boksach, gdyby zaczęło padać w drugiej części wyścigu i chcieli zapewnić przewagę swojemu kierowcy w tej fazie rywalizacji, tym niemniej nic takiego się nie zdarzyło i pod koniec zawodów Brytyjczyk już strasznie cierpiał, ślizgał się po torze, a opony praktycznie nie zapewniały już przyczepności. Drugi pit stop nie wchodził jednak w grę, bo wyprzedzanie jest w Monako niemal niemożliwe, a zjazd do alei wiązałby się ze stratą czterech pozycji na torze.

Kolejną sprawą były dramatyczne komunikaty z centrum dowodzenia Mercedesa, jakie trafiały do auta Hamiltona, a które mówiły „któż może dowieźć prowadzenie do mety jak nie Ty?”.Z perspektywy widza odczytać to można było następująco: „aj tam, zrobiliśmy głupotę i utrudniliśmy Ci życie maksymalnie, ale teraz musisz sobie poradzić”.

Brytyjczyka, po pierwszym pit stopie, z zespołowym partnerem – Finem Valtterim Bottasem, startującym z drugiego pola, rozdzielił Max Verstappen. Holender, w swoim stylu, bezpardonowo zaatakował Fina w pit lane. Sytuacja ta, obu kierowców kosztowała straty pozycji. Bottas musiał zjechać do mechaników jeszcze raz i spadł ostatecznie na 4 miejsce. Verstappen wprawdzie na torze przesunął się na pozycję wicelidera, ale miał świadomość, że do jego czasu wyścigu doliczone zostanie 5 sekund kary. Stąd pewnie te szaleńcze próby wyprzedzenia Hamiltona. Max wiedział, że tkwiąc za borykającym się z kłopotami Mistrzem Świata straci czas, który mógłby wyśrubować jadąc na prowadzeniu. A z tyłu zbliżali się już Sebastian Vettel i, dopiero 4 po przygodach z Verstappenem, Valtteri Bottas. Ostatecznie jednak Brytyjczyk doprowadził do mety ślizgającego się Mercedesa na prowadzeniu, a młody kierowca Red Bull Racing, po doliczeniu kary, spadł tuż za podium.

Bardzo szkoda mi po tym weekendzie Roberta Kubicy. Polak po starcie z 20 pola przebił się aż na 15 pozycję i jechał naprawdę dobry wyścig, do momentu kiedy wydarzyły się dwie szokujące sytuacje. Najpierw, gdy na tor wyjeżdżał samochód bezpieczeństwa, ekipa Williams, nie wiedzieć czemu, na pit stop ściągnęła… plasującego się niżej Georgea Russella, chociaż niepisana zasada mówi, że preferencje przy zjeździe ma zawodnik znajdujący się na torze wyżej. Niedługo później, dobrej pozycji, powodując kolizję w zakręcie Rascasse, pozbawił Polaka Antonio Giovinazzi z Saubera. Wprawdzie Włoch został za tę akcję ukarany 10 sekundami kary, ale w żaden sposób nie cofnie się czasu, a wyścig Kubicy został już zrujnowany.

Nie miałoby sensu podsumowywanie tu zawodów w wykonaniu każdego zespołu, ale warto wspomnieć jeszcze o Ferrari. O ile w przypadku Vettela wyciągnięto wszystko na co stać w tej chwili włoski samochód, a Niemiec skończył wyścig na znakomitym 2 miejscu co wydaje się w tej chwili szczytem możliwości dla Scuderii, o tyle w przypadku Charlesa Leclerca jeden błąd strategiczny inżynierów spowodował, że Monakijczykowi zrujnowano domowy wyścig. Przez szefostwo zespołu, Leclerc nie zakwalifikował się do Q2, w wyścigu przebijał się z tyłu stawki, zderzył się z Nico Hulkenbergiem, przebił oponę, uszkodził podłogę i musiał wycofać się z wyścigu. Jeśli więc Ferrari chce dogonić Mercedesa, musi pójść inną drogą, a bałagan „na własnym podwórku” temu nie sprzyja. Parafrazując więc popularne ostatnio zdanie, które padło w Polsce po eurowyborach, Ferrari zna sposób na dogonienie Srebrnych Strzał, ale musi go jak najszybciej znaleźć…

Piotr Ciesielski

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Archiwum

Najnowsze wpisy

Tego dnia w F1 - 18 września

Urodził się Marc Surer (90 startów, 1 najszybsze okrążenie).

„Oczywiście wolałbym być tam [w F1 – przyp. MC], ale takie jest życie i trzeba się z tym pogodzić. Nadal muszę pokonać wiele ograniczeń aby móc komfortowo usiąść w samochodzie na torze i nie mam tu na myśli tylko samochodu F1. Potrzeba trochę szczęścia i nie wszystko zależy ode mnie. Może to zabrzmieć źle, ale nadzieja umiera ostatnia. Wiara nic nie kosztuje. Nadal wierzę, ale nie bujam w obłokach, twardo stąpam po ziemi. To nie tak, że będę czuł się nikim jeżeli nie wrócę do F1. Nie o nią tu chodzi, ale o mnie” – odpowiada Robert na pytanie o powrót do F1.

Nico Rosberg w swoim 200. starcie w F1 odnosi 22 zwycięstwo. Było to też 200. GP dla zespołu Toro Rosso.

Przedstawiciel zespołu Racing Point, Stephen Curnow gości w siedzibie PKN Orlen. Tematem rozmów oczywiście przyszłość Roberta Kubicy.

Najbliższe Grand Prix F1

Grand Prix Rosji

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Najbliższy wyścig DTM

Zolder

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Bądź na bieżąco

25-27 września:

godz. 10:00 – Pierwszy trening
godz. 14:00 – Drugi trening
godz. 11:00 – Trzeci trening
godz. 14:00 – Kwalifikacje
godz. 13:10 – Wyścig

godz. 13:00 – 1. trening
godz. 16:30 – 2. trening

godz. 10:40 – 1. Kwalifikacje
godz. 13:33 – 1. wyścig

godz. 10:30 – 2. kwalifikacje
godz. 13:33 – 2. wyścig

Popularne tagi