KONTAKT     Promocja Mubi – zwrot 150 zł!      Wyścigi OBSTAWIAJ NA EFORTUNA.PL     Kup F1 TV PRO   Wsparcie    Bilety na GP Węgier

logo-powrot-roberta

MENU:

Koń, który się zerwał

Koń jaki jest, każdy widzi – mawiają. O tym, że w stajni z Maranello znajdują się wstrzymane konie – kilkaset mechanicznych i jeden, by wszystkimi rządzić, pisałem już wcześniej w kontekście GP Australii. Sytuacja z Bahrajnu każe mi jednak raz jeszcze podjąć temat.

Tym razem już na początku wyścigu doszło do tego, że Charles Leclerc dogonił jadącego przed sobą wolniejszego Sebastiana Vettela. O ile dobrze pamiętam, miało to miejsce na 5 okrążeniu (ale to akurat najmniej istotne w tym wszystkim). Dojeżdża, siedzi na ogonie, czuje, że się ślamazarzą – postanawia zareagować przez radio. Daje znać, że jest szybszy.

Pół minuty czekał na odpowiedź zespołu, który… każe mu kisić się na ogonie przez najbliższe dwa okrążenia. A że Charlesa taka perspektywa nie rajcuje… zignorował polecenie zespołowe i po prostu wyprzedził kolegę. Nagranie z tej akcji zobaczycie poniżej:

Dzięki temu CL nie tylko wysforował do przodu, ale i zbudował sobie niesamowitą przewagę nad resztą stawki. Przewagę, która okazała się kluczowa, by – przy odrobinie szczęścia w nieszczęściu w związku z awarią we własnym bolidzie oraz dwoma DNF-ami teamu Renault – dojechać na najniższym stopniu podium. Tym samym Leclerc w ciągu jednego weekendu zdobył swoje pierwsze pole position, a wraz z nim po raz pierwszy zameldował się w pierwszym rzędzie na starcie wyścigu F1. Dodatkowo po raz pierwszy prowadził w wyścigu, zdobył najszybsze okrążenie i stanął na podium.

To wszystko oraz bardzo wyważone, pełne pokory, przepraszające zespół (choć nie było w tym w ogóle jego winy) wypowiedzi kierowcy stanowią wystarczający dowód, by oznajmić jedno: Charles Leclerc jest w Ferrari tym kierowcą, który ma głowę na karku. Tym, który podchodzi racjonalnie do wszystkiego (jego pokwalifikacyjne „jutro zdobywa się punkty, nie dzisiaj”…), który stara się zawsze wyciągać maksimum, nawet jeśli bolid zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Innymi słowy: to jest człowiek, który może poprowadzić Ferrari do zdobycia wymarzonego mistrzowskiego tytułu. Nie przereklamowany Vettel, który swoje osiągnął w bezkonkurencyjnym wówczas bolidzie Red Bulla. Nie kierowca, który popełnia głupie błędy na torze przez ostatnie kilka lat, a i w tym roku nie potrafi się ich ustrzec.

2019 Bahrain Grand Prix, Sunday - Steve Etherington

Była przecież szansa na dublet. Piękny dublet, z Leclerkiem na najwyższym stopniu podium. Rzeczywistość zweryfikowała te plany, mocno ograniczając dorobek punktowy stajni z Maranello. I choć silnik Leclerca został już przebadany wzdłuż i wszerz i ostatecznie stanęło na tym, że przyczyną spadku mocy był wtryskiwacz paliwa od Magneti Marelli, który po prostu przestał dostarczać paliwo do jednego z cylindrów (dla ciekawskich: czwartego), nie zmienia to faktu, że – moim zdaniem – gdyby Charles Leclerc posłusznie został za Vettelem, wyścig mógłby się potoczyć dla Ferrari jeszcze gorzej.

Raz, że Leclerc zniszczyłby sobie opony, kulając się za zespołowym kolegą, co na pewno odbiłoby się mniejszą lub większą czkawką. Dwa – biorąc pod uwagę wyżej wymieniony defekt oraz efektowne, ale niezbyt efektywne popisy Sebastiana Vettela, oba czerwone bolidy mogłyby się zameldować niżej, a tym samym Ferrari mogłoby zapomnieć o drugim miejscu w tabeli konstruktorów.

blank
2019 Bahrain Grand Prix, Sunday – Wolfgang Wilhelm

Tymczasem ekipa z Maranello ma zaledwie 48 punktów przy 87 Mercedesa, a w klasyfikacji kierowców na czele są Bottas i Hamilton, trzeci Max ma punkt przewagi nad Charlesem, a Sebastian Vettel jest dopiero piąty. I to jest ten moment – teraz, na początku sezonu, a nie gdzieś w połowie, kiedy będzie za późno, by Ferrari zrobiło to, co słuszne. Skoro postawili na Leclerca, a potencjał w nim drzemiący (w odróżnieniu od drzemiącego Seba) widać gołym okiem – powinni pójść za ciosem i właśnie Charlesa traktować jako kierowcę numer 1. Dlaczego? A dlaczego nie? Vettel już kilka lat próbuje udowodnić, że w końcu uda mu się zdobyć trofeum w czerwonym kombinezonie. Jakie są tego efekty, wszyscy wiemy – nieustająca od pięciu lat dominacja Mercedesa.  Pora na zmianę.

Skoro koń już się zerwał, dajmu mu galopować. Po trofeum.

Przemysław Garczyński

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Najnowsze wpisy

Tego dnia w F1 - 8 czerwca

Podczas testów Porsche ginie Ludovico Scarfiotti (10 startów, 1 zwycięstwo, 1 najszybsze okrążenie, 1 podium).

Niki Lauda odnosi swoje 5. zwycięstwo w F1, wygrywając GP Szwecji. Jedyny raz z pole position startował Vittorio Brambilla.

Robert Kubica wygrywa Grand Prix Kanady, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Jest to też pierwszy dublet zespołu BMW Sauber. Po raz 62. i ostatni na podium stanął David Coulthard. Więcej o tym można przeczytać tutaj i tutaj.

Ukazuje się niezwykle szczery i emocjonalny wywiad Roberta Kubicy z BBC. „Problemem w F1 jest miejsce. Może kiedyś, jak FIA powie, że samochód musi być 10-15 cm szerszy, będą mógł prowadzić, ale to nie jest tak, że rajdy są wyjściem awaryjnym. To, co jest dla mnie ważne, to to, że widzę postęp. W życiu codziennym zmagam się z ograniczeniami, ale jeżdżąc widzę postęp – czy to w samochodzie rajdowym czy symulatorze. Pytanie brzmi, jak dużą sprawność uda mi się odzyskać i ile mi to zajmie, ale jeżeli mam być szczery, to nie ma to dla mnie znaczenia czy zajmie miesiąc czy 10 lat, może kiedyś znów będę miał szansę jeździć w F1” – mówi Polak.

Dobry Rajd Sardynii w wykonaniu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka. Na dwóch OS-ach byli w stanie przebić się do pierwszej trójki, a całość kończą na 8. pozycji.

Daniel Ricciardo odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w F1, triumfując w GP Kanady. Po raz 15. i ostatni najszybsze okrążenie wyścigu wykręca Felipe Massa. Po raz 200. w F1 startuje Kimi Raikkonen.

„Syn mówi, że samochód Williamsa prowadzi się bardzo ciężko. Jest tak trudny w prowadzeniu, że trzeba dodatkowego treningu na siłowni, żeby za kierownicą było OK. Pod koniec lata zobaczymy, gdzie będzie. Celem jest otrzymanie posady w F1, ale nie ma pewności. Im lepiej jednak spisze się w F2, tym więcej drzwi może sobie otworzyć. Niektórzy kierowcy są obecnie zagrożeni, łącznie z Robertem Kubicą czy Antonio Giovinazzim” – mówi Michael Latifi o karierze swojego syna.

Najbliższe Grand Prix F1

Testy przedsezonowe

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Najbliższy start Kubicy

8h Kataru WEC

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Bądź na bieżąco

F1: 3 marca (Bahrajn)
WEC: 2 marca (Katar)
ELMS: 14 kwietnia (Barcelona)
F3: 2 marca (Bahrajn)

Popularne tagi

Archiwum