Kvyat

Czy Daniił Kwiat się zmienił?

Daniił Kwiat to jeden z trzech kierowców, który po przerwie od jakiegokolwiek ścigania wrócił do Formuły 1 w sezonie 2019. Czego dokonał Rosjanin, zanim wypadł z Królowej Motosportu? Co zaprezentował w trzech pierwszych wyścigach po powrocie? Czy się zmienił i nie powtarza dawnych błędów?

Pierwsze sezony w Formule 1

 

W 2014 roku Daniił Kwiat rozpoczął starty w zespole Toro Rosso. Już w debiutanckim występie w Australii udało mu się dotrzeć do Q3, a w wyścigu zdobyć 2 punkty, które uczyniły go ich najmłodszym zdobywcą w historii Formuły 1 (rok później utracił ten rekord na rzecz Maxa Verstappena). W swoim pierwszym sezonie Rosjanin prezentował dobrą i równą formę, jednak jego bardziej doświadczony zespołowy kolega Jean-Éric Vergne zdobył wyraźnie więcej punktów. Kiedy okazało się, że w sezonie 2015 w zespole Red Bull nie będzie dłużej jeździł Sebastian Vettel, promocję otrzymał Kwiat. Przyszło mu rywalizować z Danielem Ricciardo, który miał za sobą znakomity rok. Konstrukcja Red Bulla okazała się niezbyt udana i nie pozwalała na regularną walkę o podia. Daniił prezentował wysoki poziom, a w GP Węgier zdobył drugie miejsce, które okazało się jednym z trzech podiów zdobytych przez zespół w 2015 roku. Ostatecznie w całym sezonie Rosjanin więcej punktów od Ricciardo, co było dość szokującym rezultatem.

Sezon 2016 nie rozpoczął się najlepiej – podczas kwalifikacji do wyścigu o GP Australii Kwiat nie przebrnął nawet przez Q1. Równie słabo było w Bahrajnie, gdzie zajął ostatnie miejsce w Q2. W wyścigu udało się jednak przebić na 7. miejsce. Później przyszedł czas na wyścig w Chinach, gdzie do kierowcy z Ufy trwale, choć niezasłużenie, przylgnął przydomek „torpedy”. Kwiat bardzo dobrze wystartował z 6. pola i po wewnętrznej zaatakował Sebastiana Vettela w zakrętach nr 1 i 2, czyli w słynnym ślimaku, jadąc bardzo blisko krawędzi toru. Niemiec nie mógł przez to pojechać odpowiednio ciasno i zderzył się z Kimim Raikkonenem. Wbrew oskarżeniom Sebastiana Kwiat nie popełnił błędu w tamtej sytuacji – to Vettel zostawił mu bardzo dużo miejsca, odsłaniając się na atak. Ostatecznie Rosjanin zajął 3. miejsce. Niestety, podczas następnego wyścigu, czyli domowego GP Rosji doszło do kolejnego starcia z Vettelem. Już na początku pierwszego okrążenia Kwiat wjechał w tył bolidu Niemca, a niedługo później uczynił to ponownie, eliminując go z wyścigu. Tym razem nie można było mieć wątpliwości co do winy Rosjanina, który został ukarany przez sędziów karą przejazdu przez aleję serwisową. Najsurowsza kara za ten wybryk miała jednak dopiero nadejść – przed kolejnym wyścigiem Helmut Marko, szara eminencja Red Bulla, zdecydował o degradacji Kwiata do Toro Rosso. Jego miejsce zajął Max Verstappen. Podjęcie takiej decyzji wskutek jednego incydentu było czymś niespotykanym. Można podejrzewać, że Helmutowi Marko bardzo zależało, by awansować znakomitego Holendra do lepszego zespołu i potrzebował tylko odpowiedniego pretekstu, by to uczynić. Daniił Kwiat, na swoje nieszczęście, takiego pretekstu dostarczył. Dalsza część sezonu 2016 w jego wykonaniu była słaba. Podłamany psychicznie Rosjanin wyraźnie ustępował swojemu nowemu koledze zespołowemu – Carlosowi Sainzowi. Krążyły plotki, że Kwiat straci miejsce także w Toro Rosso, jednak ostatecznie tak się nie stało i pozostał w zespole na sezon 2017. Znów jeździł słabo i spowodował kilka incydentów, m.in. dużą kolizję na starcie wyścigu o GP Austrii czy wyeliminowanie Sainza na pierwszym okrążeniu GP Wielkiej Brytanii. GP Singapuru, które miało być ostatnim wyścigiem w barwach Toro Rosso, zakończył na ścianie. Po nieobecności w dwóch wyścigach wrócił jeszcze w Stanach Zjednoczonych, gdzie wywalczył 1 pkt, ale więcej w roku 2017 nie wystąpił. Próby znalezienia angażu na sezon 2018 zakończyły się niepowodzeniem i ostatecznie Kwiat został kierowcą rozwojowym Ferrari. Jego głównym zadaniem była praca w symulatorze i szukanie odpowiednich ustawień dla kierowców wyścigowych, w czym, zdaniem szefostwa stajni z Maranello, sprawdzał się znakomicie.

Powrót do Formuły 1

 

We wrześniu 2018 roku zespół Toro Rosso ogłosił, że w sezonie 2019 Daniił Kwiat zastąpi awansowanego do Red Bulla Pierre’a Gasly’ego. Zdaje się, że powrót ten był kwestią braku innych młodych zawodników z akademii Red Bulla, którzy mogliby jeździć w Formule 1. Niemniej przed Rosjaninem nakreśliła się niepowtarzalna szansa, by zaczepić się na dłużej w najwyższej kategorii wyścigowej, ale to, czy ją wykorzysta, zależy już właściwie tylko od niego samego. Po trzech wyścigach sezonu można wstępnie ocenić, jak radzi sobie Daniił i czy są przed nim jakieś perspektywy.

Niepokojąco wyglądają obecne rezultaty w kwalifikacjach – zarówno w tych przed wyścigiem w Australii, jak i w Bahrajnie Rosjanin przegrał z zespołowym kolegą Alexandrem Albonem. Jednak w pierwszym wyścigu to Kwiat zaprezentował się lepiej i po starcie z 15. pola sięgnął po 1 pkt, broniąc się skutecznie przed jadącym w teoretycznie szybszym bolidzie Red Bulla Pierre’em Gasly’m. Bardzo pomogła strategia – Daniił zjechał po opony w bardziej fortunnym momencie niż Alexander, ale i tempo wyścigowe rosyjskiego kierowcy było bardzo dobre. Nie ustrzegł się niestety dużego błędu – jego atak na Lance’a Strolla w zakręcie nr 3 na 37. okrążeniu był zbyt optymistyczny i skończył się wycieczką na żwir, która szczęśliwie kosztowała Rosjanina tylko kilka sekund. W wyścigu o GP Bahrajnu Kwiat znów startował z 15. pola i ponownie prezentował świetne tempo wyścigowe. Szanse na dobry rezultat pogrzebała kolizja z Antonio Govinazzim, do której doszło na 12. okrążeniu. Rosjanin bronił się przed Włochem, jadąc po zewnętrznej w zakręcie nr 11, jednak nie zostawił mu wystarczająco dużo miejsca, wskutek czego został uderzony w bok i obrócił się, na czym stracił kilkanaście sekund i wiele pozycji. Co prawda to Kwiat był z przodu i dyktował linię wyścigową, jednak właśnie on stracił na swojej zaciętej obronie. W kolejnym zakręcie jechałby po wewnętrznej i niewykluczone, że udałoby mu się zachować pozycję. Dodatkowo otrzymał jeszcze 5-sekundową karę za przekroczenie prędkości w alei serwisowej.

W kwalifikacjach do GP Chin Daniiłowi brakło kilkunastu tysięcznych, by znaleźć się w Q3, ale 11. pole startowe i tak było niezłe. Start jednak nie wyszedł, a w zakręcie nr 6 doszło do kolizji z kierowcami McLarena, która przekreśliła szanse na dobry rezultat w wykonaniu kierowców brytyjskiego zespołu. Kwiat otrzymał karę przejazdu przez aleję serwisową, która pogrzebała także jego szanse na udany wyścig. Trudno rozstrzygnąć, czy tak surowa kara była zasłużona. Podobnie jak wielu komentatorów, uważam, że sytuacja z 1. okrążenia była raczej incydentem wyścigowym. Jednak poszkodowany w kolizji Carlos Sainz celnie ocenił, że Daniiłowi zabrakło cierpliwości – rzeczywiście, na wyjściu z zakrętu nr 6 Rosjanin prawdopodobnie zbyt szybko dodał gazu, przez co złapała go nadsterowność. Wykonał dużą korektę, na którą nie było miejsca, bo obok już znajdował się Sainz. Gdyby Kwiat pogodził się w tamtym momencie ze stratą pozycji, miałby później szansę na walkę o dobry rezultat. Rozpoczynający wyścig z alei serwisowej Alexander Albon pokazał, że Toro Rosso miało na torze w Szanghaju potencjał na naprawdę solidne punkty.

A więc czy się zmienił?

 

Daniił Kwiat jest bez wątpienia kierowcą bardzo szybkim, zwłaszcza jeśli chodzi o tempo wyścigowe. Niestety, w trzech pierwszych występach sezonu 2019 pokazał, że wciąż powiela dawne błędy. Cechuje go brak cierpliwości i w czasie wyścigu myśli głównie o tym, co dzieje się tu i teraz. Nie potrafi pogodzić się z utratą pozycji i ryzykuje zbyt dużo, by się na niej utrzymać. Wskutek takiej jazdy nie zdobył punktów w dwóch wyścigach, w których miał na to duże szanse. Poważny problem stanowi fakt, że Kwiat nie przyznaje się do popełnianych błędów, podobnie jak w czasie swojej pierwszej przygody z Formułą 1. Moim zdaniem Rosjanin potrzebuje intensywnej pracy z psychologiem i zrozumienia własnych pomyłek, bo jest to niezbędne, by więcej do nich nie dochodziło.

W przeszłości wydawało się, że Daniił Kwiat nie radzi sobie z presją, ale ta obecnie raczej nie jest duża. Z pewnością jednak się pojawi, bo Helmut Marko nie jest znany z cierpliwości. Ławka Red Bulla jest krótka, jednak nie na tyle, by Kwiat był nie do zastąpienia. W japońskiej Super Formule o brakujące punkty do Superlicencji walczy Dan Ticktum, na którego wprowadzeniu do Formuły 1 Helmutowi Marko bardzo zależy. Na ocenę Daniiła Kwiata będziemy mieli jeszcze wiele wyścigów w tym sezonie, jeśli jednak zawiedzie, a brytyjskiemu juniorowi powiedzie się w Japonii, to kierowca z Ufy może równie szybko wypaść z Formuły 1, jak niespodziewanie do niej powrócił. Osobiście kibicuję Daniiłowi, ponieważ uważam, że jest zdecydowanie najlepszym rosyjskim kierowcą, jaki w Królowej Motosportu jeździł. Musi udowodnić, że zasługuje na to, by pozostać na dłużej. Ma jeszcze na to trochę czasu.

Jaromir Wojakowicz

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Archiwum

Najnowsze wpisy

Tego dnia w F1 - 23 września

Peter Revson wygrywa GP Kanady. To jego 2. i ostatnie zwycięstwo w karierze. Po raz 2. i ostatni na podium staje Jackie Oliver. Revson zalicza również ostatnie z 8. podiów, a Emerson Fittipaldi staje na podium po raz 20. Ostatni raz w F1 startują Francois Cevert oraz Jackie Stewart. Było to 50. GP dla zespołu March.

Urodził się RObert Doornbos (11 startów).

Nigel Mansell triumfuje w GP Portugalii.

Potwierdzają się informacje, że Robert Kubica miał umowę z Ferrari na starty w 2012 roku. Robert kontynuuje ciężką pracę, ćwicząc 2-3 razy dziennie.

Sebastian Vettel wygrywa w GP Singapuru. Pierwszy raz najszybsze okrążenie wyścigu wykręca Nico Hulkenberg. Było to 50. grand prix zespołu HRT.

„Kimi nie był Robertem Kubicą, a Robert nie był Fernando Alonso czy Lewisem Hamiltonem, ale istnieją dobrzy kierowcy na rynku” – mówi Gerard Lopez, współwłaściciel Lotus Renault.