Autosport poświęcił w ostatnich dniach sporo miejsca Williamsowi, analizują problemy, z którymi boryka się ekipa z Grove. Mowa nie tylko o aerodynamice, ale i innym fundamentalnym problemie samochodu. Dużą odpowiedzialność za nie dziennikarze przypisują byłemu dyrektorowi technicznemu ekipy.
“Nikt nie oczekiwał od Williamsa, że będzie wspinał się w klasyfikacji tak szybko, jak spadał na ostatnie miejsce w 2018 roku, jednak bycie świadkiem, jak trzeci najbardziej utytułowany zespół w Formule 1 nabija po prostu kolejne kółka było niekomfortowym doświadczeniem” – czytamy w tekście Scotta Mitchella.
“Mimo, że samochodowi brakuje ogólnego docisku, to jest dobra baza do rozwijania jej. Problem wstrzymuje jednak Williamsa bardziej niż tylko w kwestii formy aerodynamicznej”.
“Komentarze Russella i jego kolegi z zespołu Roberta Kubicy o tym, jak to wpływa na niestabilną formę samochodu przy niskim obciążeniu paliwem, połączone z większymi problemami Williamsa w kwalifikacjach niż wyścigu sugerują, że problem jest związany z wagą. Zbyt ciężki samochód Williamsa nie byłby zaskoczeniem. To byłaby kontynuacja tego, co pod rządami Lowe`a stworzono w 2018 roku, gdy bolid był jeszcze skrępowany pakietem chłodzenia.
Mitchell zwraca również uwagę, na to, że sytuacja z pewnością jest związana z byłym dyrektorem technicznym ekipy, Paddy Lowe`m. “Spadek jaki zanotował zespół odkąd Lowe przeszedł z Mercedesa jest przytłaczający” – czytamy.
“Wolny i nieprzewidywalny FW41 zesłał zespół na dno tabeli po raz pierwszy w jego historii. Melbourne pokazało, że druga próba Lowe`a była nawet gorsza od pierwszej.
“Nie oznacza to jednak, że Williams powinien skreślać sezon 2019. Przygotowując się do ery po Lowe, trzeba będzie przeprowadzić wielką analizę by takie rzeczy nie wydarzyły się ponownie.
“To wygląda jak powtórka z 2018 roku, ale kluczową różnicą jest teraz szansa na ponowne zdefiniowanie struktury technicznej. Oparty na tak młodych i odważnych ludziach jak Doug McKiernan, głodny sukcesu zespoł designerów, biorący odpowiedzialność za rozwój bolidu może dać to, co Williams przeżywał w 2014 roku i to, co Mattia Binotto zainicjował w Ferrari w 2016 roku. Williams ma utalentowanych ludzi, ale oni potrzebują ukierunkowania” – czytamy na łamach Autosportu.
Mitchell widzi w Williamsie potencjał dobrego przygotowania się do 2021 roku, kiedy wejdą w życie duże zmiany w regulaminie technicznym w Formule 1, mające wyrównać różnice między zespołami.
“Logicznym rozwiązaniem byłoby dla Williamsa połączyć pracę, którą wykonuje nad poprawą tegorocznego samochodu z tą nad projektem na 2020 rok, używając obecnego sezonu jak wydłużonego okresu testów, traktując te dwa lata jako jeden projekt. To ustawi zespół na właściwej trajektorii by mieli pewność, że będą w dobrym miejscu by zająć się designem swojego samochodu na 2021 rok” – pisze Mitchell.
Przepisy przygotowywane na 2021 rok sprawią, że te powiązania z czołowymi ekipami staną się mniej ważne, bo najważniejsze części zespoły będą musiały zrobić same. To może dać Williamsowi szansę.
“To prawdopodobnie najczarniejszy okres w historii zespołu jeżeli chodzi o formę i perspektywy, ale Williams ma szansę by sprawić, że ten czas przejdzie. Zawsze mówili, że mają siłę i charakter. Muszą to pokazać teraz bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej” – kończy Mitchell.
Autosport opublikował w ostatnich dniach również analizę techniczną bolidu Williamsa i ich problemów. Obejrzeć możecie ją poniżej:


