Próbując zbyt mocno analizować wydarzenia dwóch ostatnich dni, łatwo zgubić to, co jest najważniejsze – Robert Kubica ma szansę na większe wsparcie finansowe w zamian za udzielenie praw do swojego wizerunku, a przez to na angaż w Formule 1 na sezon 2019. I jest pozytyw, z którym powinniśmy przystępować do Grand Prix USA, zostawiając za sobą pozasportowe komentarze. Wspieramy Roberta i “jedziemy dalej”.
Wyciszenie
Przyznam, że sam dałem ponieść się emocjom, związanym z dużą liczbą nieprzychylnych komentarzy dotyczących Roberta. Nie przywykliśmy do nich, a jeżeli ktoś stara się trzymać z dala od polityki, to nie jest przygotowany na taki rodzaj dyskursu. Dziś jednak dotarło do mnie, że są one niczym w porównaniu z pozytywnym sygnałem, który otrzymaliśmy, a który może mocno pomóc w naszej sprawie. A ta – jak wiemy – ma się niebawem rozstrzygnąć.
Zostawiam zatem teraz wszelkie dyskusje mające swoje polityczne podłoże, przy dogadywaniu szczegółów ufam tym, którzy są ku temu kompetentni, wierząc, że ich praca będzie skuteczna.
Kwoty
Dużo już mówi się o kwotach, jakie Williams miał chcieć ($15 mln), a jakie otrzyma ($10 mln) od tych, którzy zdecydują się wesprzeć Roberta Kubicę. Ale według mnie jest to obecnie wróżenie z fusów i opieranie się na niepotwierdzonych domysłach. Nie przywiązywałbym zatem do nich większej uwagi, szczególnie że zapewne i tak nie poznamy w najbliższym czasie dokładnej kwoty. W gruncie rzeczy, nie jest ona dla nas rzeczą istotną.
Obecnie nie wiemy, na jaką kwotę może liczyć Robert Kubica w zamian za reklamowanie produktów Orlenu/Lotosu w Formule 1 oraz promocję tych firm na rynku krajowym. Nie wiemy również, czy będzie to kwota od jednego czy od dwóch koncernów. Ale jeżeli sprawy będą miały pozytywny finał, dowiemy się tego.
Oczywiście, kwoty są ważne w obecnej sytuacji, bo to od nich Williams uzależnia swoją decyzję, ale chyba będzie lepiej, gdy zostawimy je tym, którzy o nich decydują.
Rozeszło się
Istotną kwestią jest to, że Wieść rozniosła się po zagranicznych mediach, które piszą, że Robert może liczyć na dodatkowy ekwiwalent marketingowy w swoich staraniach o fotel w Williamsie. Wskazują przy tym polski koncern petrochemiczny.
Jest to istotne, ale nie wiem, czy pozytywne. W obecnej sytuacji trzymałbym sie raczej maksymy Roberta, że “lepiej po cichu robić swoje…”. Oczywiście rywale Roberta będą wiedzieć, jak się sprawy mają i ile Polak jest w stanie wnieść do zespołu, jednak chyba lepiej byłoby tym razem uniknąć rozgłosu, który mieliśmy w ubiegłym roku. By później móc się bardziej cieszyć.
Co teraz?
Odpowiedź na to pytanie jest iście sakramentalna: trzeba czekać. Podczas piątkowej konferencji prasowej z szefami zespołów, Claire Williams będzie niemal na pewno pytana wyłącznie o George Russella. Na jedyne pytanie na temat drugiego fotela w Williamsie odpowie, że decyzja wkrótce, że oceniają kandydatów, z których są bardzo zadowoleni. Bezpośrednie pytanie o Roberta Kubicę raczej nie padnie, również podczas całego weekendu. Choć mam nadzieję, że się mylę.
Czy od Roberta usłyszymy coś ciekawe po tym wszystkim? Zobaczymy. Pytanie, na ile dotarł do niego medialny szum i na ile konkretne były jego wieczorne poniedziałkowe rozmowy. Konkretów jednak nie zdradzi, bo to Robert.
Ja jednak przełączam się już w tryb weekendu wyścigowego. Oczywiście wszystkie najważniejsze informacje będę przekazywał, ale spekulacjami wolałbym się obecnie nie zajmować, bo już i tak mamy zbyt gorący okres.
Jutro rano zapowiedź Grand Prix USA i relacja live z wydarzeń w Austin i na tę, pozytywną formułową atmosferę się teraz przestawmy.



