Co się polepszy to się… Mercedes chciał być dziś ostrożny, a chyba zdecydowanie więcej stracił niż zyskał na tych 7 punktach, które dał Lewisowi Hamiltonowi. Bardziej można po tym wyścigu zrozumieć i docenić Nico Rosberga. Williams znów bez punktów, ale byli tacy, którzy cieszyli się, że w Rosji żadnych punktów nie zdobyli. Dobrze, że po tym siermiężnym wyścigu w Sochi teraz – miejmy nadzieję – przyjdzie Grand Prix Japonii.
Mercedes
Głównym pytaniem po dzisiejszym wyścigu jest to, czy było warto dla tych 7 punktów załamywać morale swojego zespołu i aż tak wkurzać kibiców. Gdyby przewaga Hamiltona wynosiła 10 punktów, byłbym w stanie zrozumieć akie zachowanie Mercedesa. Ale 40… Na 5 wyścigów przed końcem? To pokazuje, jak bardzo się boją. Mercedes zamiast tego mógł upokorzyć Ferrari, pokazać: Nie boimy się was, stać nas na puszczenie
Nawet Robert Kubica w studiu przed wyścigiem mówił, że Mercedes może dać Bottasowi wygrać. I to nakazywałby zdrowy rozsądek. Wdarła się jednak panika.
Czy kierowca wyścigowy pokroju Hamiltona, czterokrotny mistrz świata, chce tak wygrywać wyścigi? Chce być otoczony taką opieką i wyglądać jak prowadzony za rączkę? Zapewne nie, ale za kilka/kilkanaście lat niewielu będzie pamiętało styl – tak jak to jest z Michaelem Schumacherem. I patrząc dziś na Valtteriego Bottasa, widziałem dziś Rubensa Barichello z Austrii 2002.
I chyba teraz można docenić nieco bardziej wyczyn Nico Rosberga z 2016 roku, gdy pokonał Lewisa Hamiltona, a jeszcze bardziej zrozumieć jego decyzję o rezygnacji z dalszych startów w Formule 1.
Co teraz? Boję się trochę festiwalu żenady ze strony Toto Wolffa i chyba lepiej, by Mercedes zamilkł na najbliższe dni. Smutne będzie jednak to, gdy na 2-3 wyścigi przed końcem, gdy Hamilton będzie miał już gwarantowany tytuł, Mercedes będzie ustawiał wyścigi pod Bottasa.
Jednocześnie trudno dziś wskazać zalety bycia juniorem Mercedesa. Bo ani się fotela w F1 nie znajdzie ani wyścigu nie wygra.
Ferrari
Nie mieli dziś podejścia do Mercedesa jeżeli chodzi o tempo, a mimo wszystko trzymali się blisko, a Vettel po świetnym starcie był bardzo bliski zajęcia 2. miejsca po pierwszym kółku. Później stał się mały cud, gdy Ferrari skutecznie podcięło Hamiltona. I to był ten moment, który spowodował, że Toto Wolff ostatecznie wcisnął przycisk z napisem “Tactic”. I za to brawa dla nich.
Mercedes musiał rzucić wszystkie swoje zasoby by dogonić tempem Ferrari w końcówce sezonu i chyba im się to udało, choć nie jestem do końca pewien czy wiedzą jakim sposobem.
Sebastian Vettel może wygrać wszystkie wyścigi do końca sezonu, a i tak Lewis Hamilton, dojeżdżając na 2. miejscu, będzie miał 15. punktów przewagi. Nawet jeżeli Kimi dojeżdżałby jako drugi, to Lewis będzie miał tyle samo punktów co Vettel. A zatem tylko same dublety Ferrari dadzą mistrzostwo Vettelowi. Na ile jest to realne – odpowiedźcie sobie sami.
Tylko awarie lub wypadki Hamiltona mogą dać większą nadzieję Vettelowi.
Co jeszcze było znamienne w dzisiejszym wyścigu, to sposób, w jaki Magnussen przepuszczał Sebastiana Vettela. Sprawił on, że Niemiec stracił dodatkowe 1,3 sekundy do Bottasa. Rodzina Ferrari nie gra tak zgodnie, jak rodzina Mercedesa.
Przy omawianiu Ferrari pozwolę sobie jednocześnie na rewizję mojej poprzedniej oceny. Mówiłem, że w przyszłym sezonie Charles Leclerc może dorównywać Sebastianowi Vettelowi. I nawet biorąc pod uwagę to, że Ferrari zawsze było trudnym autem w prowadzeniu, teraz uważam, że jeżeli dostanie równe warunki, to będzie go pokonywał.
Max…
Szalenie żałuję, że Verstappen nie będzie miał w najbliższych latach zwycięskiego bolidu. Zgarniałby zwycięstwa jedno za drugim. Cieszę się jednak na jego rywalizację za kilka lat z Leclerciem, bo zapowiada się ekscytująco. Holender pokazał dziś znów dlaczego jest uważany za wielki talent. I choć przewaga sprzętu sprawiła, że wyprzedzał dość łatwo, to sposób, w jaki poradził sobie na pierwszym kółku był imponujący.
Verstappen jest w ostatnich wyścigach wyraźnie lepszy od Ricciardo i sądzę, że taki stan będziemy mieli do końca sezonu. Czekam jednak na deszczowe Grand Prix, w którym będzie mógł powalczyć o zwycięstwo. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że w tym sezonie w wyścigu ani razu nie zostały jeszcze użyte opony choćby przejściowe.
Inni
Są jednak tacy, którzy nie zdobyli dziś żadnych punktów i mogą być zadowoleni. Mowa o Romainie Grosjeanie, którego priorytetem było nie zdobyć żadnych punktów karnych by nie musieć pauzować w jednym z najbliższych wyścigów. Udało się. Kevin Magnussen znów okazał się lepszy. W generalce ma juz prawie dwa razy więcej punktów od Francuza.
Zdecydowanym tłem rywalizacji w Sochi byli kierowcy Renault, McLarena i Williamsa.
Williams
Jeżeli już mowa o ekipie z Grove, to znów mieliśmy podobny scenariusz w wyścigu. Sergey Sirotkin startował dwie pozycje przed Lance Strollem, a mimo to stracił do niego na mecie ponad 25 sekund. Sergey był dwa razy zdublowany, Lance raz. Kanadyjczyk znacznie lepiej startuje i odnajduje się na torze niż Rosjanin. I nie wiem, czy jest to tylko zasługa rocznego bagażu doświadczeń w F1.
To był kolejny wyścig do zapomnienia, kolejny, po którym trzeba coś powiedzieć, a najchętniej nie mówiłoby się nic.
Reasumując, Grand Prix Rosji wydało mi się siermiężne, trudne do strawienia i męczące. I dobrze, że zaraz mamy Japonię, która zazwyczaj jest wyścigiem bardzo ciekawym. Może to będzie dla nas detox po Sochi.
PS. Gratulacje dla siatkarzy!
Aktualizacja
15 października Robert Kubica będzie gościł w Warszawie na zaproszenie świętującej 15-lecie firmy Acronis.



