Wielu z Argentyny wyjedzie mocno niezadowolonych. Będą też tacy, którzy będą niezadowoleni przez brak przyjazdu do Argentyny. To nie był udany rajd dla Volkswagena i Hyundaia, kibiców na trasie i organizatorów. Nie był też udany dla nas. Są jednak tacy, dla których może być to występ przełomowy.
Nie tak wyobrażaliśmy sobie Rajd Argentyny. Chcieliśmy startu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka i emocji związanych z ich występem. Do Roberta jeszcze wrócę, ale ciekawe, jak poradziłby sobie w Argentynie. Widać po Prokopie, że opony Pirelli dawały radę, choć oczywiście wyzwania fizyczne były ogromne.
Bohaterem weekendu jest oczywiście Kris Meeke, który odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w rajdzie WRC w karierze i chyba bardzo wielu z nas kibicowało mu w ten weekend. Wygrał zasłużenie choć oczywiście trzeba przyznać, że awarie Volkswagenów trochę mu w tym pomogły, co jednak sukcesu nie umniejsza. Brawa dla Citroena, który zaliczył bezproblemowy weekend ze wszystkimi trzema autami, co nie było łatwe w Argentynie.
Mam nadzieję, że Argentyna da Citroenowi nową energię do mocniejszej walki z Hyundaiem i Volkswagenem.
Sam rajd był niezwykle trudny, morderczy dla aut i bardzo wymagający dla załóg. Niektórzy mówili, że przypomina on Dakar i rzeczywiście, był to raczej rajd na przetrwanie.
Można się zastanawiać, czy na pewno taka runda jest dobra dla WRC, ale z pewnością było ciekawie, choć sobotnia przygoda Paddona pokazała, że trzeba jeszcze popracować nad zabezpieczeniem tras.
Kolejnym ciekawym wydarzeniem było 4. miejsce Martina Prokopa. Wyrównał on swoje rekordowe osiągnięcie i trzeba przyznać, że tym razem jego strategia była owocna i chyba na taki rajd słuszna.
Rajd był naprawdę ciekawy, ale w Polsce zainteresowanie nim było raczej skromne. Wiemy dlaczego. Niestety czekają nas teraz dość nerwowe dni. Najpierw czekanie na listę zgłoszeń Portugalii, a potem na zdjęcia auta lecącego do Portugalii. Bo z oficjalnymi ogłoszeniami może być różnie, choć na nie liczymy oczywiście. Myślę, że Robert zrobi wszystko, aby wystartować tam, gdzie zaczęła się jego przygoda z WRC. Czy jest zagrożenie tego startu? Nie wiadomo. Ale – i to pozwolę sobie przytoczyć cytat z mojej rozmowy z bardzo zorientowaną osobą – nie będę zdziwiony, jeżeli Robert pojedzie Rajd Portugalii razem z M-Sportem. Tak czy siak liczymy na to, że Roberta w Portugalii zobaczymy, bo jednak rajd bez RK to nie to samo 🙂
Ach! Jest jeszcze ktoś, komu ten rajd nie wyszedł! Ja. Zdaję sobie sprawę, że relacja była daleka od dobrej przez większość weekendu, ale niestety fakt, że Robert nie jechał sprawił, że pierwszeństwo zyskały inne moje obowiązki i wyszło jak wyszło. Przepraszam Was za to i mam nadzieję, że to się już nie powtórzy 🙂
Strona powrotroberta.blogspot.com jest na facebooku oraz Twitterze! Dołącz do osób ją lubiących i bądź na bieżąco!
Więcej o całej F1 na MC Formula i onestopstrategy.com




