Sprawa nieporozumień i bardzo wątpliwej pozycji Heidfelda w Lotus Renault GP wyszła na jaw dwa tygodnie temu za sprawą wypowiedzi Eddiego Jordana. Później wydarzenia potoczyły się już bardzo szybko. Najpierw plotki, potem potwierdzone informacje pokazały, że Niemiec nie będzie już partnerem Pietrowa. Kwestia stylu w jakim sprawa się odbywała pozostawiała wiele do życzenia, z obu stron, nie tylko zespołu. Po Grand Prix Belgii wiedzieliśmy już, że Heidfeld złożył pozew do Sądu Najwyższego w Londynie przeciwko Lotus Renault GP. Miał się domagać odzyskania miejsca w bolidzie z numerem 9. albo odpowiedniego odszkodowania.
Skończyło się szybciej niż wszyscy przypuszczali, a jednocześnie sprawdziły się domysły wielu, którzy mówili, że Niemcowi chodzi głównie o pieniądze. Widocznie odpowiednia suma została przelana na konto byłego kierowcy BMW i Saubera i postanowiono nie ciągnąć tej nieprzyjemnej dla wszystkich szopki kontraktowej.
“Nasze nieporozumienia z Nickiem cieszyły się ostatnio dużym zainteresowaniem w mediach i cieszymy się, że udało nam się osiągnąć szybkie i rozsądne rozwiązanie. Nasze pożegnanie było bolesne i nikt nie chciał go kontynuować w sądzie” – powiedział Eric Boullier
Francuz zdobył się też na podziękowanie dla Niemca: “Zespół jest wdzięczny Nickowi za to co dla niego zrobił. Mamy dobre wspomnienia, szczególnie z Malezji. Życzę mu sukcesów w przyszłości.“
Na podsumowanie sytuacji pokusił się też bogatszy o konkretną sumę Heidfeld: “Szkoda, że zakończyłem współpracę z zespołem w środku sezonu, myślałem, że mogę zrobić dla niego znacznie więcej. Muszę jednak pogodzić się z przebiegiem wydarzeń i skupić się na przyszłości. Wydaje mi się, że postąpiliśmy słusznie kończąc dziś naszą współpracę polubownie. Życzę wszystkim przyjaciołom z Enstone udanej końcówki sezonu. Jestem pewien, że wrócę do ścigania na najwyższym poziomie.“
Trzeba przyznać, że polubowne zakończenie tego sporu jest z korzyścią dla wszystkich, a w Lotus Renault GP będą mogli skupić się na pracy nad rozwojem bolidu i budową auta na przyszły sezon. To właśnie od jego początku – dopiero – zobaczymy w akcji naszego zawodnika, Roberta Kubicę. Coraz więcej wskazuje na to, że Polak nie wróci już w tym sezonie, mimo wcześniejszych deklaracji menadżera. Powodem mojej refleksji jest niedawny tekst jednego z na pewno lepiej zorientowanych w sytuacji dziennikarzy, który wyliczał powody, dla których powrót Kubicy na Grand Prix Brazylii jest bezcelowy i przyniesie więcej szkody niż pożytku. Myślę, że wiecie o jaki tekst chodzi, mnie tylko zastanawia czemu pojawia się on teraz, kiedy już raczej przesądzone, że Kubica nie wystartuje w 2011 roku, a nie wtedy, gdy menadżer Polaka w czerwcu deklarował powrót na ostatnią rundę sezonu. Czy czasem nie jest to swego rodzaju “usprawiedliwienie” braku występu krakowianina w tym sezonie?
Oczywiście jest to tylko moja interpretacja, a jeżeli mogę pozwolić sobie jeszcze na wyrażenie opinii, to według mnie na 99% Roberta Kubicy nie zobaczymy już w tym roku. Nie ma jednak obaw, że Polak nie zdąży z przygotowaniami do nowego sezonu.
Nowy numer F1Racing już w kioskach! Zapraszam do lektury!
Więcej informacji o całej Formule 1 znajdziesz na www.f1ultra.pl
Reklama
————————————————————————————————————
Strona powrotroberta.blogspot.com jest już na facebooku! Dołącz do osób go lubiących!
www.techpro.pl – maszyny i narzędzia budowlane – sprzedaż i wynajem, niskie ceny, fachowa obsługa!


