Robert Kubica lubi jazdę w każdej formie. W 2005 roku zdobył tytuł Mistrza Polski w grze Colin McRae Rally. Kilka lat temu przyznał w jednym z wywiadów, że symulatorami jazdy aut wyścigowych zainteresował się dzięki swojemu koledze z toru, Fernando Rees`owi. Czytelnikowi mojego bloga, Pawłowi “Fabkowi” Fabisiewiczowi, udało się przeprowadzić wywiad z tym kierowcą, który przechodził przez kilkanaście serii wyścigowych, a podczas swojej kariery kilka lat rywalizował z Robertem Kubicą, również w jednym zespole. Zapraszam do przeczytania wywiadu, który traktuje nie tylko o jego relacji z Robertem, ale również o różnicach w jeździe poszczególnymi samochodami i wspomnianych już symulatorach.
Fernando Rees to brazylijski kierowca wyścigowy. Startuje od 8 roku życia. W swojej karierze jeździł m.in. w kartingu, Formule Renault, World Series by Renault, Formule 3. Od 2007 roku startuje w wyścigach serii Le Mans. Więcej o nim: http://en.wikipedia.org/wiki/Fernando_Rees
Paweł “Fabek” Fabisiewicz: Od jak dawna znasz Roberta Kubicę? Jak długo z nim jeździłeś?
Fernando Rees: “Zaczęliśmy razem jeździć w kartingu (w 1998 roku, kiedy przeprowadziłem się do Europy z Brazylii). Kubica zawsze dysponował najlepszymi gokartami i był w jednym z najlepszych zespołów. Wiem, że nie miał dużo swoich pieniędzy, ale zawsze ktoś mu pomagał. Ja nigdy nie miałem najlepszego gokarta i nie byłem w dobrych zespołach więc nigdy nie miałem szans porównywać się z Kubicą. Jego maszyny były znacznie szybsze od moich. Robert zawsze ścigał się na tym samym poziomie co Rosberg i Hamilton.”
P.F.: Jakie są twoje wspomnienia związane z Robertem Kubicą?
F.R.: “Ogólnie pamiętam, że Kubica nigdy nie mógł pogodzić się z porażką – nigdy. Czasem po niepowodzeniach potrafił stracić głowę, wpaść w szał. Kiedy nie zwyciężał potrafił być bardzo zdenerwowany. Czasem zdarzało mu się popełniać głupie błędy przez swój temperament. Z czasem poprawił się w tej kwestii, która wcześniej była jedną z jego największych wad.”
P.F.: A jakaś jedna konkretna historia?
F.R.: “Mam takich wiele, ale opowiem jedną, ponieważ dla mnie jest bardzo ważna. W 2002 roku Kubica jeździł w Formule Renault 2000. Dzieliłem z nim jeden zespół, ale on był pod opieką Renault a ja nie więc miał dostęp do wszystkich moich danych, a ja nie miałem szansy zobaczenia jego. Jego auto różniło się od mojego i nie mogłem bliżej mu się przyglądać. Normalne zatem, że był szybszy ode mnie, jego samochód był znacznie lepszy. Podczas jednego z wyścigów, na Monzy, w każdej z serii treningowych byłem od niego szybszy. Kubica skarżył się, że ma problemy z autem. W ostatnich minutach ostatniego treningu poprosił mnie o przejechanie się jego autem i zobaczenie o co chodzi. Jadąc nim nie tylko pobiłem mój własny rezultat, ale również byłem sekundę szybszy niż Kubica. Zanotowałem dla niego 3. czas, a sam byłem 6. Mam nawet zdjęcia z tego wydarzenia. Kubica opuścił tor zdenerwowany i nie rozmawiał z nikim. Następnego ranka dostał nowy samochód – nowy silnik, zawieszenie. Tylko on mógł tak zrobić wtedy. Ten bolid był znacznie szybszy od poprzedniego i Robert finiszował w pierwszej trójce. Ja znowu byłem bardzo wolny.”
P.F.: Czy już wtedy wymieniało się go w gronie kandydatów do Formuły 1?
F.R.: “W 1998 roku po raz pierwszy słyszałem, że jeżeli nic dziwnego się nie stanie to Kubica (również Hamilton, Rosberg i Piquet Jr), może jeździć w Formule 1. Ci kierowcy mieli nie mieć problemu ze znalezieniem miejsca w F1.“
P.F.: Czemu Kubica jest uważany za jeden z największych talentów w Formule 1?
F.R.: “Rzeczywiście, obecnie jest jednym z najlepszych kierowców. W ostatnich latach poziom kierowców w F1 robił się coraz niższy, ale od czasu do czasu pojawiają się na prawdę dobrzy kierowcy. Kubica jest jednym z nich. Powiedział bym, że teraz tylko kilku kierowców w F1 ma prawdziwy talent. Są to Kubica, Alonso i Rosberg.“
P.F.: A teraz pytania dotyczące bezpośrednio ciebie – jeździłeś w wielu seriach – w typowych single-seaterach, kartingu a teraz w autach serii Le Mans. Jakie są różnice w jeździe każdym z tych samochodów? Którym jeździ się trudniej? Który daje największą przyjemność?
F.R.: “Powiedziałbym, że największą różnicą jest to, że jedne auta przygotowywane są na typowy sprint, w drugich liczy się wytrzymałość. Auta F3 i F1 to typowi sprinterzy – wyścigi w nich są krótkie, a kierowcy mają je “na własność” – nie muszą ich dzielić z innymi kierowcami. W Le Mans chodzi o wytrzymałość – długie wyścigi, od 6 do nawet 24 godzin. W serii wyścigach F3 na przykład, można dostosować auto do swojego stylu jazdy, w serii Le Mans trzeba iść na kompromis, ponieważ dzieli się auto z innymi. To nastręcza wielu trudności – przy ustawieniach auta, pozycji fotela, lusterek, manetek. Niektóre rzeczy można nieco pozmieniać przy zmianie kierowcy, ale nie będzie to idealne.
Powiedziałbym, że kierowca staje się bardziej “kompletny” gdy może dopasować auto do swoich potrzeb. Utalentowany kierowca serii Le Mans szybko przyzwyczaiłby się do jazdy autem F1, ale kierowcy F1 byłoby znacznie trudniej przenieść się do auta z Le Mans. Wiem to z własnego doświadczenia. Widzimy teraz, jak Schumacher nie radzi sobie z autem Mercedesa, mimo że zespół zbudował je w tym roku pod niego. Dla kierowców z serii Le Mans to śmieszne, bo miarą dobrego kierowcy jest to, że umie się dopasować do różnych aut. Wystarczy spojrzeć na Roberta Kubicę. Jeżeli kierowca tego nie potrafi, to jego “talentowi” czegoś brakuje.
Jeżeli chodzi o to, którym autem się łatwiej jeździ, to odpowiedź jest prosta – tym, które jest lepiej dopasowane do twojego stylu. Technologia również odgrywa rolę – niektóre auta GT są znacznie trudniejsze do opanowania i znalezienia ich limitu niż na przykład bolidy F1.”
P.F.: Porozmawiajmy teraz o symulatorach. Lubisz na nich jeździć, ale na ile oddają one realizm? Jeździsz na nich dla treningu czy dla zabawy?
F.R.: “Zakochałem się w symulatorach gdy pierwszy raz jechałem na Formula One Grand Prix by Geoff Crammond (producent: Microprose). Byłem uzależniony od tej gry, w pozytywnym sensie. Wtedy nie mieliśmy jeszcze Internetu więc grałem z przyjaciółmi w domu. Grałem w tę serię do jej ostatniego wydania, GP4. Wygrałem wiele lig, spotkałem wielu przyjaciół, dałem się poznać w Internecie. Jeździłem również w lidze NASCAR Racing 2003 i GTR. Grałem też sam, nie w ligach.
Wierzę, że symulatory pomagają. W wielu wyścigach osiągnąłem lepsze rezultaty ponieważ wcześniej jeździłem na symulatorach.“
Rozmawiał: Paweł “Fabek” Fabisiewicz



